Obserwatorzy

piątek, 30 stycznia 2015

Jak wykonać pozę oka do zdjęcia - mój sposób.


Hej!

Dziś mam dla Was luźny post trochę z działu technicznego ;)
Ponieważ wciąż otrzymuję sporo zapytań odnośnie retuszu i jakości zdjęć postanowiłam przygotować Wam kolejny post, który dotyczyć będzie zdjęć zbliżeń oczu.

Wiele z Was ma problem z ustawieniem oka do zdjęcia, aby osiągnąć fajne zbliżenie.
Uwierzcie, że można na wiele sposobów kombinować ustawienia oka wystarczy tylko wyćwiczyć sobie odpowiednią technikę.

Według mnie najłatwiej jest to robić przed lustrem :)

Moje ustawienie sprzętu do fotografowania oczu wygląda tak:




Statyw z aparatem mam ustawiony przed dużym lustrem szafy, za plecami mam dość spore okno, zależy mi, aby być blisko światła dziennego.
Zauważyłam bowiem, że jeżeli zdjęcia robię w świetle dziennym z lampą pierścieniową, skóra wygląda naturalniej, dlatego też staram się wykonywać makijaże w ciągu dnia.

Aparat mam ustawiony na lekkim zoomie, tak aby obejmowało mi głównie oko, później w razie potrzeby docinam do równego kwadratu.

Z lewej w całości, po prawej już docięte:



Oczywiście docięcie fotki to kwestia upodobania już, bo czasem mam ochotę wrzucić w większym formacie innym razem z większym zbliżeniem na samo oko.

To samo dotyczy pozy oka.
Mając przed sobą lustro możemy ćwiczyć i praktykować ustawienie oka.
Oko fotografowane trzymam w odległości ok 10cm od obiektywu, na którym dodatkowo umieszczona jest lampa pierścieniowa, drugim wolnym okiem zerkam w lustrze jak to wygląda.

Od ponad roku w sumie trzymałam się jednej pozy oka, którą mam już tak wyćwiczoną że w ciemnościach wiedziałabym jak się ustawić :)

Jest to chyba najprostsza poza skierowana na wprost obiektywu przy głowie odchylonej delikatnie na bok i przymrużonym oku (przy robieniu zdjęć ZAWSZE delikatnie mrużę oko).

Na tym porównaniu możecie dostrzec również różnicę pomiędzy zdjęciem robionym wieczorem, a w ciągu dnia. Z lewej strony makijaż wykonywałam wieczorem z prawej w dzień.
Ja dostrzegam od razu, że dzienna fotka jest bardziej rozświetlona i żywsza, nawet sama tęczówka ma więcej blasku, mimo że kolorystyka obu makijaży jest zbliżona.




Od jakiegoś czasu znudziła mi się ta poza więc ćwiczę kolejną zerkając ku górze (głowa odchylona delikatnie na bok):



Jeżeli chcę "wyłożyć" Wam co tam skrywam na powiece zerkam w dół "zezując" delikatnie w prawą stronę (głowa ponownie odchylona do boku), wtedy rzęsy osiągają fajny efekt:



Do odbić lustrzanych potrzebujemy zdjęcia centralnie na wprost przy głowie trzymanej prosto:
Aby zachować "naturalność" odbicia musimy pamiętać, aby zostawić trochę nosa, a przy łączeniu odpowiednio dopasować i w razie potrzeby dociąć fotkę.

W moim przypadku wygląda to tak:



i łączymy obie fotki w kolażu bez ramki:




Wiem, że wiele z Was podchodzi kontrowersyjnie do odbić, ale dla mnie one służą jedynie dla otrzymania fajnego efektu kolażu kiedy maluję jedno oko. Bo jednak zupełnie inaczej patrzy się na makijaż przedstawiony na pojedynczym oku, a inaczej jak widzimy dwoje. 
Poza tym osiągamy piękną symetrię oczu co w realu ciężko jest osiągnąć, bo rzadko która z Nas ma idealnie symetryczne oczy, co uwydatnia się zwłaszcza na pokazywanych zbliżeniach.

Pamiętajcie też, że osoby prowadzące strony - fp chcą Wam przedstawić swoje prace z jak najlepszej strony, które mają za zadanie inspirować, a żeby coś inspirowało musi być efektowne ;)
To samo dotyczy doklejanych rzęs, nie raz pytacie o makijaż pokazany bez sztucznych rzęs. Kochane! Gdybym tylko miała co pokazać na swoich własnych zapewne pokazałabym, ale nie mam co!
Moje rzęsy są krótkie, rzadkie i liche więc bez pasków się nie obejdzie, a przynajmniej połówek w makijażach dziennych, według mnie rzęsy nadają efektu całości makijażu i u mnie są na porządku dziennym nawet w życiu prywatnym :)

No!

To chyba tyle z mojej strony :)
Mam nadzieję, że post okaże się Wam przydatny i rozwieje wszelkie wątpliwości zwłaszcza wśród osób, które zmagają się z fotografowaniem zbliżeń oka.
Pamiętajcie, że technika czyni mistrza więc z każdą kolejną próbą będzie Wam łatwiej, a oko samo będzie się ustawiało :)

O retuszu i obróbce też już było więc jeżeli komuś umknął post to odwołuję TUTAJ, tam też opisałam w jakim prostym programie wykonuję odbicia ;)

Przypominam również, że są to moje własne doświadczenia, wynikające z metod prób i błędów, żadne stricte zasady bo żaden ze mnie profesjonalista, opisuję Wam jak wygląda to w moim przypadku i jak ja radzę sobie z osiągnięciem zamierzonego celu ;)

Trzymajcie się i do usłyszenia!!!

turlająca się wciąż maya ;)



środa, 14 stycznia 2015

Makeup Revolution - Give Them Nightmares&Iconic Dreams - opis makijażu.



Mój ostatni dzienniak, który pokazałam Wam na fb cieszył się dużym zainteresowaniem, prosiłyście o kroki do niego, których niestety nie wykonałam bo w zasadzie nie planowałam nawet go fotografować, ale że dość szybko mi się zmalował a miałam chwilę czasu to ofociłam to i owo ;)




Makijaż ten wykonałam przy pomocy dwóch palet Makeup Revolution

Salvation Palette - Give Them Nightmares, której recenzję możecie przeczytać tutaj

oraz  Iconic Dreams.


Makijaż jakże prosty, a jednak efektowny!

Dla osób preferujących typowo lekkie dzienne makijaże jak kreska- tusz, czy powieka delikatnie muśnięta cieniem i tusz, taka propozycja może śmiało posłużyć na weekendowe wyjście czy inną okoliczność :)





W kąciku zew. wykorzystałam odcienie ciemnego fioletu - dwa zmieszane ze sobą z palety Give Them Nightmares:




Z tej samej palety użyłam również czerni dla przyciemnienia odrobinę samego kącika zew i linii rzęs, oraz turkusu, opalizującego trochę na zieleń? Bardzo podoba mi się ten odcień i często używam go dla zaakcentowania dolnej powieki lub kącika wew.




Powieka ruchoma to szampański odcień, który wyszedł mi z mieszanki 2 cieni Iconic Dreams:




Ciepłym beżem zatarłam granice cieni w załamaniu, linię wodną pozostawiłam neutralną, dokleiłam Demi Wispies i gotowe:



Na ustach mam Rimme Kate Moss #16, bronzer Bahama Mama.


 Tak prezentował się w "pełnej" krasie :D




Buziaki i do nast!

big mama ;)


piątek, 9 stycznia 2015

Makeup Revolution Salvation Palette - Give Them Nightmares - recenzja.



Po długiej przerwie zmobilizowałam się wreszcie i skrobnęłam Wam posta ;)
Usprawiedliwienia nieobecności na blogu w moim przypadku są bezsensowne bo nie mam co ściemniać, ale rozleniłam się okrutnie i coraz trudniej jest mi się zebrać :/
Choć muszę przyznać, że wciąż o Was czytelnikach pamiętam i męczą mnie wyrzuty sumienia, że tak zaniedbałam bloga, więc moim jedynym postanowieniem noworocznym, przynajmniej do rozwiązania mojej ciąży :D - jest zwiększenie częstotliwości pojawiających się postów :)

Zatem przejdźmy do recenzji palety, którą otrzymałam w prezencie choinkowym od Makeup Revolution Polska i która to sprawiła mi ogromną przyjemność bo odcienie jakie posiada, bardzo trafiły w moje gusta!




Paleta mieści w sobie aż 18 wkładów!
Znajdziemy w niej zarówno cienie matowe, połyskujące, brokatowe, satynowe - do wyboru do koloru!




Pigmentację i trwałość cieni oceniam na dobrą, cienie świetnie ze sobą współpracują, na bazę utrzymują się aż do zmycia.
Z ich pomocą możemy stworzyć zarówno lżejsze makijaże dzienne, jak i wieczorowe czy okolicznościowe.





A tutaj efekty zastosowania palety:


W tym makijażu w połączeniu z platynową folią również od Makeup Revolution:






i z domieszką kolorowego brokatu w cudownych odcieniach fioletu:







Macie, lubicie?
Jest kilka produktów tej marki, które na prawdę są godne polecenia, ta paleta z pewnością do nich się zalicza :)

Buziaki i mam nadzieję, że do usłyszenia niebawem!

maya