Obserwatorzy

wtorek, 22 lipca 2014

LILY LOLO! Recenzja cieni mineralnych!





Jak wiecie od jakiegoś czasu testuję kosmetyki Lily Lolo z czego ogromnie się cieszę, bo o mojej miłości do minerałów na pewno niejednokrotnie już słyszałyście <3
Oczywiście w pierwszej kolejności postanowiłam przetestować sypkie cienie o niesamowitym pigmencie!




Mam 3 odcienie mineralnych cieni sypkich oraz 2 prasowane, ale o nich będzie osobny post ;)




Muszę przyznać, że mimo wyboru przez internet, gdzie galerie niejednokrotnie jednak odbiegają od rzeczywistych kolorów, jestem ogromnie zadowolona z odcieni jakie wybrałam <3



I po kolei:

Pixie Sprarkle:



Dosłownie przecudny lazurowy, opalizujący odcień niebieskości!
Przepięknie mieni się w słońcu i sztucznym świetle.
Z pewnością niebawem przygotuję makijaż z tym cieniem w roli głównej :)

Sticky Toffee:


Kolejne cudo!
Świetnie sprawdza się w rozświetleniu kącika wew, lubię nim również musnąć załamanie powieki, ale muszę też przyznać, że świetnie sprawdził się jako rozświetlacz!!! 
Mój konkurencyjny produkt do Mary Lou ;)

Moonlight:


A to sprawca dzisiejszego zamieszania :D
Jak tylko go zobaczyłam od razu miałam wizję wieczorowego smoky eye, dlatego w pierwszej kolejności postanowiłam go wykorzystać w makijażu :)
Ma przepiękny opalizujący na złoto odcień ciemnej śliwki zmieszanej jakby z brązem?
Bardzo mi się podoba!

A oto efekt na oku:



Jak wiecie produkty mineralne niosą nam bardzo pozytywne korzyści dla skóry!
Są pozbawione szkodliwych składników, polecane są dla bardzo wrażliwych, alergicznych i problematycznych cer, dla osób po przebytych operacjach plastycznych.
Ja aplikuję je metodą wklepującą.
Płaski pędzelek do oczu zanurzam w proszku, następnie strzepuję nadmiar i przytykam do powieki w ilości, która mnie zadowoli.
Możemy je aplikować na sucho, jak również na mokro.
Intensywność produktów mineralnych stopniujemy zwiększając ilość dokładanych porcji.
Możemy stworzyć makijaż zarówno lekki dzienny, jak i mocniejszy wieczorowy, jak na załączonym obrazku ;)



Są bardzo trwałe i nie zbierają się w załamaniach, jednak jeżeli masz bardzo przetłuszczające się powieki zalecam dodatkowo użycie bazy pod cienie, mi wystarcza przypudrowanie powieki.
Opakowanie mieści w sobie 2g proszku, które starczy nam na pewno na bardzo długi okres, bo cienie są niesamowicie wydajne!



Użyte kosmetyki:



1. Cienie mineralne Lily Lolo - klik klik
2. Podkład mineralny Lily Lolo #Blondie - klik klik
3. Korektor Blush Away - klik klik
4. Puder matujący Lily Lolo - klik klik
5. Bronzer Lily Lolo #Waikiki - klik klik
6. Pomadka Rimmel by Kate #16
7. Korektor Flormar - recenzja niebawem
8. Tusz Flormar - recenzja tutaj
9. Eyeliner do brwi Vipera
10. Soczewki GeoOptica #252 - recenzja tutaj


Co myślicie o minerałach? Też sobie chwalicie i lubicie stosować?
Jak Wam się podoba mój mineralny makijaż? ;)

xoxoxo i do nast!

maya