Obserwatorzy

środa, 28 maja 2014

PILOMAX - RECENZJA ZBIORCZA PRODUKTÓW!



Dziś porozmawiamy o włosach :)

Jako że jestem posiadaczką dość "bujnej czupryny" :D pomyślałam, że połączę przyjemne z pożytecznym i opowiem Wam o swojej pielęgnacji włosów, a przy okazji przedstawię Wam swoje zdanie na temat marki PILOMAX, którą miałam okazję testować.


Produkty dzielą się na pielęgnację włosów jasnych oraz ciemnych.
A ponieważ moje włosy są bardzo chłonne i wciągną wszystko co im zaoferuję, tak więc zużyłam zarówno jedne jak i drugie :)

Część z Was już wie, że nigdy nie farbowałam włosów, a te reflexy widoczne na zdjęciach są efektem albo słońca lub innych czynników niezależnych ode mnie. Odkąd pamiętam zawsze robiło mi się takie naturalne ombre, które nasila się latem, później zimą włosy trochę ciemnieją i tak do kolejnego lata :)



Nigdy nie miałam też większego problemu z włosami poza skłonnością to łupieżu, ale też nie specjalnie uciążliwego. Ponieważ przy takiej objętości i długości włosów jaką posiadam jest on normalnym zjawiskiem.
Włosy myję średnio raz w tygodniu, moje włosy praktycznie się nie przetłuszczają. 
I nawet kiedy zabieram je w końcu do "prania" mało kto jest w stanie mi uwierzyć, że tyle czasu ich nie myłam :)
Nie używam suszarki, chodzę spać w mokrych albo tłustych od olejowania.
Prostuję 1-2x na miesiąc w zależności od humoru ;) Jedno prostowanie starcza mi do kolejnej kąpieli włosów i nie odczuwam potrzeby "doprawiania" ich w kolejnych dniach prostownicą.
Nie wiem nawet czy jestem dobrym testerem produktów do włosów bo rzadko kiedy zauważam w ich pielęgnacji jakąś spektakularną zmianę, odnowę itp., one są jak gąbka, chłoną wszystko co im zapodam i o ile nie zauważę czegoś niepokojącego w ich stanie jak np. spotęgowania łupieżu każdy produkt w zasadzie mi odpowiada.

Wracając do Pilomax'u!

Mamy serię do włosów jasnych:


oraz ciemnych:


W składa obu zestawów wchodzą produkty pielęgnacyjne oraz regeneracyjne.
Wśród pielęgnacyjnych mamy szampon i odżywkę ze spłukiwaniem, natomiast wśród regeneracyjnych szampon, maskę oraz odżywkę w sprayu bez spłukiwania.



 Niestety nie zauważyłam specjalnej różnicy pomiędzy szamponem pielęgnacyjnym a regeneracyjnym, oba szampony zachowywały się w ten sam sposób na moich włosach, być może zbyt krótko ich używałam bo pojemność jaką posiadałam do testu to 70ml, ktora starczała mi przy mojej objętości włosów na 2 góra 3 mycia ;)
Co bardzo mnie zaskoczyło produkt świetnie się pienił co rzadko zdarza się wśród kosmetyków bez parabenów i sylikonów, których brak w składzie jest kolejnym plusem tychże produktów.
Delikatna konsystencja, ani za rzadka ani za gęsta oraz bardzo przyjemny kwiatowy na mój nos zapach, przypominający mi trochę gardenię zdecydowanie umila mycie.


Odżywki ze spłukiwaniem, które należy pozostawić na 3 min następnie dokładnie spłukać niestety w moim przypadku niespecjalnie sobie poradziły. Z uwago na to, że moje włosy wymagają dobrego nawilżenia zdecydowanie lepiej w tej sytuacji poradziły sobie maski.


Maskę pozostawiamy na 10 min i płuczemy dokładnie głowę. Nie obciąża włosów, dobrze się spłukuje. Po niej włosy na pewno były bardziej nawilżone aniżeli jak po samej odżywce, być może to kwestia przyzwyczajenia do masek, których od zawsze używam w pielęgnacji swoich włosów. 

Na koniec pozostawiłam swój faworyt, który bardzo mi się spodobał i zasługuje na duży plus!!!



Regeneracyjna odżywka w sprayu bez spłukiwania bardzo przypadła mi do gustu! 
Używam jej w zasadzie w każdej sytuacji, zaraz po myciu i osuszeniu włosów ręcznikiem, po prostowaniu, jak również wtedy kiedy nie prostuję włosów i pozostawiam ich naturalny skręt jak dzisiaj na zdjęciach.
Ma przepiękny delikatny, subtelny zapach, absolutnie nie obciąża włosów, nie skleja ich i jest bardzo wydajna, jedyny produkt który jeszcze mi pozostał :)


 Tak więc przedstawia się moja sytuacja włosowa i działanie Pilomax'u, na pewno będę chciała kiedyś wypróbować jeszcze inne ich produkty bo słyszałam wiele dobrego o WAX'ie.

A wy znacie? Lubicie tę markę? 
Jak pielęgnujecie swoje włosy? Może coś polecacie godnego uwagi?


ps: włosów nie kręciłam, to są moje naturalne fale, zaraz po myciu i wyschnięciu, wtarty mam olejek z Alterry z limetką o zieloną oliwką, która dodatkowo pobudza ich skręt. Rzadko bywam w takiej fryzurze na zdjęciach bo mimo tego, że większość osób zachwyca się tymi falami uwierzcie, że są bardzo uciążliwe w codziennym noszeniu i pielęgnacji ;) 

xoxoxo

maya