Obserwatorzy

środa, 22 stycznia 2014

ERA MINERALS - recenzja cieni i makijaż!


Zapewne część z Was już wie, że lubuję się w kosmetykach mineralnych. Teraz mam możliwość testowania kosmetyków mineralnych marki Era Minerals. Dziś chcę Wam przedstawić cienie jakie posiadam i swoje spostrzeżenie po ich zastosowaniu.




Jednak na początku warto wspomnieć, wręcz bym nawet powiedziała, że wskazane jest nadmienić o drogocennym oddziaływaniu kosmetyków mineralnych na naszą skórę i zdrowie.
Era Minerals to amerykańska marka produktów kosmetycznych, powstała na potrzeby kobiet dbających o własne zdrowie, a jednocześnie pragnących wyglądać pięknie i naturalnie.
Kosmetyki mineralne są w 100% naturalnym produktem. Pozbawione są szkodliwego dla naszego zdrowia i skóry parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, talku, silikonu, bizmutu. Produkty mineralne są dokładnie oczyszczone i zmielone w drobny pył. Nie musimy się obawiać, że mogą nas uczulić ponieważ są zupełnie bezpiecznym produktem, polecanym dla osób o szczególnie wrażliwej czy nawet problematycznej cerze. Kosmetyki mineralne doskonale pielęgnują zarówno skórę młodą jak i dojrzałą, opóźniają proces starzenia się skóry oraz przyspieszają jej regenerację. 
Mała ciekawostka: kiedyś kosmetyki mineralne były stosowane po zabiegach chirurgii plastycznej, kiedy to nasza skóra była wyjątkowo wrażliwa i wymagała głębszej pielęgnacji. 

Zatem przejdźmy do recenzji cieni:



Cienie zamknięte są w plastikowych słoiczkach z sitkiem, zabezpieczone dodatkowo taśmą ochronną, W słoiczku mieści się 1g cienia. Dość mało, ale w zasadzie cienie są niesamowicie napigmentowane i nie potrzeba nam dużej ilości, aby pokryć powiekę.



W swojej kosmetyczce posiadam 3 cienie mineralne do powiek oraz jeden cień do brwi.



I po kolei: 

1. Jewel Night Music #J62





Piękny odcień matowego fioletu z mieniącymi się pod słońce drobinkami:




2. Jewel Wonderland #J28





Chabrowy odcień o matowym wykończeniu, również z zawartością srebrzystych drobinek:




3. Jewel Indie #J40




Chyba mój ulubiony <3 
Niesamowicie głęboki odcień, kolorystycznie wpadający pomiędzy atramentowy fiolet a granat, także posiadający matowe wykończenie:


i czwartym cieniem jest cień do brwi:

Auburn #B03




Czekoladowy, matowy odcień o stopniu krycia od średniego po ciemny.
Niestety dla mnie okazał się za jasny, choć przyznam że świetnie się sprawdził i bardzo fajnie wypełnił brwi.
Kolor jest przepiękny więc na pewno sprawdzi się w makijażu oczu :)



Moja opinia i spostrzeżenia:

Plusy:

1. Dobroczynne działanie dla skóry i dbałość o wrażliwą skórę powiek.
2. Niesamowita pigmentacja, bardzo żywe kolory.
3. Dostępna szeroka gama kolorystyczna.
4. Trwałość i dobra przyczepność do powieki.
5. Możliwość samodzielnej aplikacji na sucho; jak również na mokro, dla utrwalenia i pogłębienia koloru.
6. Możliwość zastosowania w makijażu dziennym oraz wieczorowym poprzez stopniowanie intensywności, od lekkiej poświaty po głęboki pigment.
7. Nakładane jeden na drugi tworzą lśniące holograficzne kolory.
8. Dobrze współgrają i łączą się z innymi cieniami.
9. Nie osadzają się w załamaniu powiek.

Minusy:

1. Pojemność - moim zdaniem za cenę 39 zł plus koszty wysyłki ,mogłaby być odrobinę większa.

Więcej minusów nie odnalazłam, cienie spełniają moje oczekiwania i jestem z nich bardzo zadowolona.  Zdecydowanie polecam wypróbowanie!
Jeżeli chcielibyście obejrzeć asortyment produktów mineralnych, gdzie nie tylko znajdziecie cienie, ale i podkłady, róże, błyszczyki oraz akcesoria  do makijażu to zapraszam Was do odwiedzenia http://eraminerals.pl/


A tutaj pierwsze zastosowanie ze wspomnianym już ulubionym Jewel Indie #J40 <3






->>  Użyte kosmetyki:
- Pokład Era Minerals - recenzja niebawem
- Puder Ben Nye #neutral set
- Róż Sleek zestaw do konturowania w odcieniu Light
- Cienie Era Minerals #J40
- Usta Era Minerals #02






I zbliżenie na oko:




A Wy? Miałyście już styczność z minerałami? Jak sobie chwalicie i co polecacie?