Obserwatorzy

piątek, 7 listopada 2014

Mój sposób na retusz i obróbkę zdjęć - krok po kroku!!!



Z uwagi na to, że otrzymuję od Was mnóstwo!!! pytań odnośnie programów jakich używam do swojej obróbki zdjęć, postanowiłam przygotować Wam posta, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i nurtujące Was pytania :)
W dzisiejszym poście postaram się Wam w miarę jak najprościej wyjaśnić jak to wygląda w moim wykonaniu, do którego doszłam sama metodą prób i błędów, co możecie zauważyć w galerii moich zdjęć i postów od samego początku, były wzloty i upadki :)

Na początku chyba najlepiej zacząć od podstawy, która jest tu najważniejsza czyli:

APARAT i DOBRE OŚWIETLENIE!!!

Moi drodzy! To nie obróbka zdjęć jest zasługą ładnych i wyraźnych zdjęć, ale dobry sprzęt i jeszcze lepsze oświetlenie!
Grafika ma na celu jedynie "dopieszczenie" naszych fotek pod względem estetycznym i wizualnym, przynajmniej ja to tak postrzegam :)
Druga sprawa to znajomość naszego sprzętu, to że możemy pochwalić się w miarę fajnym sprzętem nie znaczy, że potrafimy nim również wykonać równie fajne zdjęcia, dlatego bardzo ważne są odpowiednie, długie, manualne ustawienia naszego aparatu, a nie automat!!!
 To samo tyczy się oświetlenia. Należy odpowiednio dostosować je do wykonywanych zdjęć i naszych potrzeb jakie chcemy uzyskać. To, że mamy lampę pierścieniową nie oznacza, że po jej użyciu otrzymamy od razu piękne zdjęcia :)
Ja jak swoją odebrałam i pierwszy raz użyłam, kolejnego dnia gotowa byłam ją odsyłać! 
Wydawało mi się, że nie nadaje się ona do mojego sprzętu, że prześwietla mi foty lub robi ze mnie chorą na "żółtaczkę"!
Dopiero po wykonaniu telefonu do sprzedawcy i omówieniu z nim co się dzieje, a czego wymagam, wysłuchaniu rad postanowiłam dać jej szansę.
Teraz mogę powiedzieć, że był to mój najlepszy wybór jakiego mogłam dokonać :)

Posiadam lampę, którą nakłada się na obiektyw, dzięki czemu zajmuje ona mniej miejsca.
Długo zastanawiałam się nad wyborem lampy, brałam pod uwagę oczywiście tę bardzo popularną Fripersa statywową oraz obiektywową.
Z uwagi na to, że posiadam już statyw do aparatu i nie raz nawet tego nie chce mi się rozkładać, przerażało mnie troszkę to, że przy zakupie Fripersa dołożę sobie kolejny statyw oświetleniowy, tak więc chyba trochę z lenistwa zdecydowałam się na obiektywową.



Jest to lampa diodowa o temp. koloru 5600 st.Kalwina czyli imitująca światło dzienne. W skład zestawu wchodzi zasilacz do prądu, adapter na baterie do użytku przenośnego oraz 6 ringów na różny rozmiar obiektywu. Można ją również ustawiać na 3 płaszczyznach oświetlenia: połówkowe i całościowe.
Niestety nie wygrzebałam jej już na allegro, ale na ebay'u jest dostępna i to taniej niż ja ją kupiłam ponad rok temu TUTAJ

I nie żałuję! Ogromnie podoba mi się ostrość i kolorystyka makijażu, jaką lampa jest w stanie wydobyć! Jedyny minus to, że jest za słaba do zdjęć profilowych, tu zdecydowanie lepiej radzi sobie Fripers :)
Mówię to z obserwacji zdjęć dziewczyn, które używają tych lamp, natomiast jeśli chodzi o samo zbliżenie oka, śmiem twierdzić, że moja jest niezastąpiona haha!

Oczywiście nic się samo nie zrobiło, długo trwało nim dostosowałam lampę do aparatu i aparat do lampy, aby wszystko zaczęło ze sobą jako tako współgrać.
O tym jednak pisać nie będę, bo każda/y z nas ma inny aparat i inne ustawienia, więc nie mam co tu się mądrzyć, nie mniej jednak chciałabym abyście wiedzieli, że to właśnie ustawienia są najważniejsze i wzajemne dostosowanie sprzętu do oświetlenia i odwrotnie.

W sumie muszę przyznać, że mój sprzęt jest dość ograniczony, bo w zasadzie jest to tylko aparat, statyw do aparatu (nie rąobię zdjęć z "rąsi" :), lampa pierścieniowa, blenda dwustronna biało -srebrna i duże okno :D
Aparat jakim wykonuję zdjęcia to również żaden full wypas, ale mój ukochany FujiFilm HS30 EXR, którego mimo wszystko nie zastąpiłabym na żaden inny!
Uważam, że na tę "klasę półkową" robi na prawdę fajne zdjęcia! 
Przy dobrym, dziennym oświetleniu jest w stanie wykonać na prawdę fajne fotki m.in jak te poniżej:



Od jakiegoś czasu porą jesienno-zimową doświetlam się softboxem (w planie zakup drugiego), tak więc w pochmurny dzień jakoś radzę sobie ze światłem:




Kiedyś znajomy fotograf, który udzielał mi cennych wskazówek powiedział:
"to nie aparat robi zdjęcia, ale osoba która go trzyma i je wykonuje" 
Taka mała anegdotka ;)


Tak więc muszę przyznać, że coś w tym jest bo w sumie widziałam nie jedną, świetną fotę wykonaną cyfrówką w świetle dziennym z na prawdę zaskakującym efektem!
No ale wiadomo lepszy sprzęt, w sensie o wyższych osiągach i parametrach z pewnością ułatwi nam zrobienie dobrych zdjęć, więc jeżeli tylko nasze możliwości finansowe nam na to pozwalają zdecydowanie polecam zakup przynajmniej średniej półki aparatu :)
Zdecydowanie nie polecam wykonywania zdjęć telefonem (mówię tu o zbliżeniach np. oczu i makijażu), bo jednak nie ma co ukrywać, telefon wciąż pozostaje telefonem i nie jest on w stanie wydobyć wszystkiego tak jakbyśmy chciały, poza tym obróbka takich zdjęć w programie graficznym również jest trudniejsza. Do zdjęć całościowych czy przedmiotów jak najbardziej! Ale oczu, przynajmniej z mojej obserwacji, nie polecam, już lepiej zainwestować we wspomnianą wcześniej małą, kompaktową cyfrówkę :)

To chyba tyle co miałam do powiedzenia o sprzęcie, czas przejść do sedna postu czyli OBRÓBKI ZDJĘĆ!!!

Z Waszych opinii, komentarzy i wiadomości prywatnych mniemam, że moje fotki w miarę Wam się podobają, co bardzie mnie cieszy i za wszelkie komplementy bardzo dziękuję <3
Nie raz moje makijaże zostały porównane do fotoszopa co jeszcze bardziej mnie uskrzydla i zapewnia o ich estetyce, skoro były zaledwie wykonane moimi rękami i pędzlami :)

Jeżeli chodzi o programy graficzne, używam trzech:



1. Picasa3 - w którym wykonuję retusz niedoskonałości cery: pryszczy, niedoskubanych brwi, które w świetle lampy są widoczne, natomiast w świetle dziennym nie rzucają się w oczy.
W nim również w łatwy sposób możecie pogłębić kolor czy rozjaśnić lub przyciemnić fotkę.





2. Photoscape - w nim wykonuję głównie kolaże, robię napisy i kontrowersyjne odbicia lustrzane :D







3. Photoshop - czyli wielkie ZUOOO!!! :D  Zapewne mogłabym się ograniczyć tylko do tego programu niestety nie mam do niego cierpliwości i potrafię wykonać w nim jedynie 2 funkcje haha. W nim wygładzam zbyt widoczne pory skóry, których nie cierpię, gdy wyostrzają mi się w lampie!!!




A teraz po krótce krok po kroku, jak to się przedstawia:

Zdjęcia po lewej stronie są wyjęte prosto z aparatu, po prawej po obróbce:




Jak widzicie kolor skóry różni się w obu makijażach, szczerze nie wiem od czego to jest zależne, mniemać mogę z tego co zauważyłam, że im bardziej kolorowy makijaż robię tym skóra jest ciemniejsza; kiedy używam zimnych, zgaszonych kolorów jaśniejsza.
Druga sprawa to, że zdjęcie kolorowego makijażu robione było wieczorem w sztucznym świetle tylko przy użyciu pierścienia, natomiast zdjęcie dolne w świetle dziennym, rano.

1. Obróbkę zaczynam od wygładzenia widocznych porów skóry.

Robię to w funkcji Photoshopa - rozmycie gaussowskie oczywiście na powielonej warstwie tła:


przy ustawieniu na dużych rozmiarowo zdjęciach - promień ok. 20 pxl:


i stopień krycia na 30%:



2. Później przechodzę sobie do Picasy i wykonuję retusz, suwakiem ustawiacie sobie rozmiar pędzla:




3. Kolejnym i zazwyczaj ostatnim krokiem jest przycięcie zdjęcia w funkcji Picasy - przytnij zdjęcie:




Na tym w zasadzie kończy się moja obróbka, później to już zabawa w photoscape, który ma mnóstwo fajnych funkcji i można w nim tworzyć ciekawe kolaże:

w zakładce Strona:




i odbicia lustrzane w Edytorze:




4. Dla osób których aparat nie jest w stanie wyciągnąć należycie koloru, w Picasie jest prosta funkcja dzięki której możemy to naprawić:




I to chyba tyle z mojej strony, bo wciąż myślę i myślę czy jeszcze Wam o czymś napisać, ale chyba nic już mi nie przychodzi do głowy :)
Jeżeli o czymś zapomniałam, a Wy macie jakieś pytania śmiało piszcie w komentarzach, a w miarę możliwości postaram się na nie odpowiedzieć :) 

Na zakończenie chciałabym jeszcze dodać i podkreślić, że nie chcę żebyście uznali mnie tu za jakiegoś speca od robienia zdjęć czy obróbki, bo absolutnie nim nie jestem i się za niego nie uważam!!! 

Mówię Wam jak to się przedstawia w moim przypadku, jak ja do tego dochodziłam i to postrzegam: czytając, pytając, słuchając rad mądrzejszych, przeglądając różne filmiki, instrukcje obsługi itp.

To jest mój sposób na "dopieszczenie" fotki, do którego doszłam metodą prób i błędów i który ma na celu jedynie wydobycie estetyki zdjęcia przy zachowaniu jego naturalności :)

Mam nadzieję, ze post okazał się pomocny i posłuży może nie jednej osobie, która zmaga się z poprawką kosmetyczną swoich prac :)

Buziaki i do nast!


maya








środa, 5 listopada 2014

Makeup Revolution - #Selfie!


Od jakiegoś czasu upodobałam sobie do makijaży dziennych jedną paletkę :)
Mowa o Makeup Revolution #Selfie, małej palecie o bardzo neutralnych kolorach, które świetnie sprawdzą nam się zarówno w makijażach dziennych jak i wieczorowych.
Sama paleta jest bardzo fajna, ma ciekawy "mieniący się w ruchu" design, ponadto zgrabnej wielkości, jest bardzo poręczna.











W zestawie otrzymujemy ją z mini primerem do cieni, który świetnie sprawdzi nam się jako baza pod cień, jak również do aplikacji cieni na morko, aby zwiększyć trwałość i intensywność koloru.










Jak już wspomniałam najczęściej używam jej przy dziennych makijażach, który jeden z nich mogłyście już widzieć na stronie. 



Ponieważ kolory w palecie są stonowane i dość neutralne, moje makijaże w zasadzie nie wiele różnią się od siebie przy jej zastosowaniu na co dzień, jednak planuję zmalować Wam coś bardziej wieczorowego i mocniejszego przy jej udziale :)




W tym makijażu wykorzystałam głównie odcienie brązu i połyskującej szarości, bardzo lubię takie kolory w dziennych mejkapach.
Ponadto jestem bardzo miło zaskoczona pigmentacją tych cieni, śmiało mogę powiedzieć, że ich intensywność jest na prawdę dobra!
Nie posiłkowałam się nawet bazą pogłębiającą kolor.




Kolorystyka jakiej użyłam świetnie współgra zarówno z moją naturalną, niebieską tęczówką jak i brązową, dodatkowo postanowiłam skontrastować ją z neonowym kolorem ust w odcieniu różu.













Na ustach również Makeup Revolution, bardzo trwały i intensywny lakier do ust o wykończeniu matowym, więc musimy pamiętać aby wcześniej ładnie przygotować usta, spilingować je i usunąć sterczące skórki, który taki lakier niestety lubi podkreślać :/











Zbliżenie na samo oko:









Paleta zdecydowanie trafiła w moje gusta, co prawda mam jedną taką neutralną, ale ta wyjątkowo mi się podoba i pod względem wizualnym i kolorystycznym, bo jak wspomniałam świetnie sprawdzi się w każdym makijażu.
Poza tym jest bardzo poręczna i wykonana z solidnego plastiku z wygodnym lusterkiem, którego często brakuje mi w paletach.








Ciekawa jestem czy któraś z Was też ją ma, a może chwali jeszcze inne perełki tej marki, która ostatnio jest bardzo popularna?
Ja czaję się jeszcze na tę "czekoladkę", macie? Polecacie?

xoxoxo


maya













środa, 29 października 2014

Mineralny puder matujący LiLy Lolo - Flawless Matte Costasy!




Dziś chciałam się z Wami podzielić moim ulubionym już od dłuższego czasu matującym pudrem wykańczającym od Lily Lolo.
Mam kilka produktów tej marki, które szczerze polecam, bowiem produkty świetnie spisują się przy problematycznych cerach, a wiadomo jak ciężko dobrać odpowiedni produkt przy tej "niedogodności" ;)
Moja skóra jest mieszana w kierunku do tłustej, nie trudno ją zapchać, co jest moją największą zmorą, dlatego też od dłuższego już czasu cenię sobie kosmetyki mineralne, które ewidentnie jej sprzyjają.




Puder ma postać sypkiego proszku w białym kolorze, który po aplikacji na skórę przyjmuje postać transparentną, więc nie musimy obawiać się przy doborze odpowiedniego koloru.

Mieści się w bardzo wygodnym opakowaniu z zamykanym sitkiem. Jest to świetna opcja zwłaszcza w trakcie podróży, dodatkowo możemy dawkować wysypywanie proszku z pojemniczka.



Przy cerze takiej jak moja produkt bardzo dobrze spisuje się w swoich właściwościach wykańczających. Matuje na wiele godzin, jeżeli wykonuję makijaż rano i nie ma mnie w ciągu dnia, starcza mi jedna bibułka absorbująca do poprawki makijażu.
Ogromnym plusem jest też pojemność kosmetyku, aż 7g!
Do wykończenia makijażu nie potrzeba nam dużo produktu więc to opakowanie na pewno starczy nam na bardzo długo!






Dla zainteresowanych produkt można dostać w ofercie internetowej Costasy Lily Lolo TUTAJ, fajną opcją jest możliwość zamówienia próbki w pierwszej kolejności, aby sprawdzić czy produkt będzie nam służył :)

A może któraś z Was też stosuje ten produkt i chwali sobie jak ja? 
Czy znacie też inne warte uwagi?

Pozdrawiam Was serdecznie!


maya

wtorek, 14 października 2014

Recenzja soczewek #N424 tym razem w tonacji 4-tonowej!


Jakiś czas temu wrzuciłam na swojej stronie na fb dzienny makijaż z moim nowym nabytkiem ;)
Mowa oczywiście o kolorowych soczewkach, które bardzo lubię i stosowanie ich nie sprawia mi żadnych kłopotów.



Po ostatnich wariacjach kolorowych odcieni, zdecydowałam się znowu na brązowe- orzechowe oczy.
Posiadaczki takiej tęczówki mogą być wielkimi szczęściarami bowiem uważam, że piękniejszej od ciemnej po prostu nie ma! :)
Nie no żartuję sobie, ale ciemny kolor oczu na prawdę bardzo mi się podoba, każdy makijaż w odbiciu takiej tęczówki wygląda zjawiskowo, a kolory nabierają blasku i tylko stanowią niesamowity kontrast <3

Soczewki jakich użyłam w dzisiejszym makijażu to #N424 oczywiście od GeoOptica, o których możecie sobie poczytać TUTAJ
Mają bardzo naturalny odcień, bo są 4tonowe, a nie dwu jakich wcześniej używałam, także spokojnie mogą posłużyć nam w codziennym noszeniu. 





U osób z ciemnym kolorem oczu jeszcze bardziej pogłębią ich naturalny odcień, na moich niebieskich dały fajny moim zdaniem orzechowy kolor :)




Na zdjęciu mam dzienny makijaż z kolorem w odcieniach morskiej zieleni, którą uwielbiam i czasami kiedy nie mam zbyt wiele czasu, najprościej jest mi taki makijaż stworzyć :)




Ze zbliżeniem na oko:



I co myślicie? ;)


ps: w weekend idę na ścięcie :P włosów oczywiście!

xoxoxo


maya


















poniedziałek, 13 października 2014

Wypełnianie brwi krok po kroku - porównanie Vipery z Aqua Brow! Możliwe?


Nawet nie wiecie ile zbierałam się z tym postem!
Chodził za mną jak jakieś fatum :D
Niejednokrotnie obiecywałam Wam, że w końcu zrobię aktualizację brwi o wypełnianiu, o które prosicie mnie dość często.
Tak więc dziś rano zebrałam się i przygotowałam Wam krok po kroku w moim wykonaniu.
Nawet udało mi się ogarnąć foty i przygotować dodatkowe zdjęcia więc od razu zabrałam się za pisanie.
Pomyślałam sobie, że przy tej okazji zrobię Wam również dość niekonwencjonalne porównanie dwóch produktów, których używam najczęściej w wypełnianiu swoich brwi.
Niekonwencjonalne bo próg cenowy obu kosmetyków jest w zasadzie nieporównywalny!
Mowa będzie o eyelinerze Vipera Cosmetics #03 oraz kultowej farbce MakeupForever Aqua Brow #40.




Vipery używam drugi rok i muszę Wam przyznać, że jest to produkt który na prawdę bardzo lubię i wciąż do niego wracam.
AquaBrow kupiłam z ciekawości kiedy w Olsztynie otworzyli Sephorę, podejrzewam że gdyby nie ten fakt, że miałam ją pod nosem zapewne nigdy nie zdecydowałabym się na zakup.

Odcienie obu farbek różnią się. AquaBrow jest ciemniejsza i w sumie kolorystycznie bardziej podoba mi się odcień Vipery, jednak wszystkie jaśniejsze kolory Aqua wpadały według mnie w odcienie rudości czego bardzo nie lubię, zwłaszcza na zdjęciach.



Vipera uważam, że jest takim codziennym kolorem i to po nią sięgam najczęściej w ciągu dnia, zaś aqua brow chyba bardziej podoba mi się efektem na zdjęciach i do makijaży ostatnio używam tylko tej farbki.



A teraz jak się mają obie farbki do siebie?
Czy warto zainwestować w Aqua Brow kosztującą 95 zł czy jednak skusić się na Viperę, dzięki której zaoszczędzimy jakieś 80 zł? ;)
Ja zdecydowałam się na Aqua bo jak już Wam wspomniałam zwyczajnie byłam jej ciekawa, wszyscy dookoła bardzo ją chwalili więc i ja w końcu chciałam ją wypróbować, zwłaszcza że nadarzyła się okazja pójścia i zobaczenia jej na żywo.
Poszłam, kupiłam, przepłaciłam :)
Nie mogę powiedzieć, że produkt się nie sprawdził! Absolutnie!
Produkt jest bardzo fajny, dobrze się trzyma, jest trwały i łatwy w aplikacji jednak w moim mniemaniu niczym nie różni się od taniej Vipery?!
Nawet powiedziałabym, że Vipera ma plus więcej za to, że tak szybko nie zastyga.
Kolorystycznie zdecydowałabym się również na Viperę z uwagi na to, że kolor jest bardziej codzienny. Mam akurat to szczęście, że odcień #03 podpasował mi bo wielkiego wyboru w odcieniach brązu niestety Vipera nie posiada :/

Tak więc dzisiejsze krok po kroku wypełniania moich brwi postanowiłam przygotować Wam tańszym zamiennikiem  :)

Zaczynamy!!!

W pierwszej kolejności przygotowujemy obszar dookoła brwi, przy okazji możemy zahaczyć również o powiekę ruchomą ;)
U mnie polega to na rozprowadzeniu korektora w dobranym kolorze (ja preferuję Collection Lasting Perfection), który wklepuję palcem a następnie przypudrowuję w celu ugruntowienia i łatwiejszej aplikacji kolejnych produktów.




 1. Tak się przedstawiają moje brwi soute ;) Rozczesujemy je spiralką, aby włoski biegły mniej więcej w tę samą stronę.




 2. Następnie przy pomocy skośnego pędzelka, najlepiej niezbyt grubego w swoim włosiu (na zdjęciu mam Annabelle Minerals, ale świetnie sprawdzi się też Hakuro) zaznaczam dolną linię brwi, bo w niej mam najwięcej ubytków zwłaszcza w tej środkowej części.




3. Wypełniam całą brew, nadając jej od razu zamierzony kształt. Najwięcej pigmentu skupiam na środku brwi, tą resztką pozostałą na pędzelku wypełniam początek i szczyt brwi.




4. Sięgam po korektor w kremie i czyszczę dolną granicę wypełnienia. W tym celu używam płaskiego, syntetycznego pędzelka, którego brzegi ocieram w korektorze, a następnie tym brzegiem czyszczę linię.




5. Ostatnim krokiem jest roztarcie korektora z wyraźnych granic i przypudrowanie obszaru pod łukiem brwiowym.





FINITO :)

a Wy w jaki sposób wypełniacie swoje brwi?

Pamiętajcie, że brwi są naszą wizytówką i warto o nie zadbać, nawet najpiękniejszy makijaż przy "bylejakich" brwiach nie osiągnie oczekiwanego efektu.
To one nadają nam wyrazu i estetyki ;)

Buziaki i do następnego!
Mam nadzieję, że niebawem :)

xoxoxo

maya

wtorek, 16 września 2014

Sabat Czarownic - Warszawa 2014 czyli wakacyjne spotkanie blogerek.




Na pewno część z Was już wie i czytała nie jedną z Naszych relacji z minionego spotkania jakie miało okazję się odbyć w Warszawie dn. 16.08.2014.
Oczywiście nie obyłoby się również bez moich wrażeń, którymi pragnę się z Wami podzielić :)
Jest to nasze drugie spotkanie w tym samym skladzie i na pewno nie ostatnie! 
Z dziewczynami znamy się już przeszło rok, mamy ze sobą stały kontakt telefoniczny jak i oczywiście internetowy, dlatego nasze spotkania zawsze owocują w cudowną atmosferę, gdzie jedna drugą przegaduje i wciąż braknie nam czasu na rozmowy!
Tym razem spotkałyśmy się w knajpce przy ul. Powsińskiej 34 - Trzyczwarte.
Mimo zgiełku Warszawy miejscówka okazała się bardzo fajna, klimatyczna, w zupełności dostosowana do naszych potrzeb!


Z tego miejsca pragnę gorąco podziękować Julce  za trud włożony w organizację całej imprezy i zadbanie o przygotowanie nam wspaniałych upominków <3

A było tego na prawdę mnóstwo!!!


Jucia na prawdę się postarała i stwierdzam, że mija się z powołaniem, bowiem idealnie nadaje się jako przedstawiciel PR ;)



Nie mam specjalnie dużo do pisania bo zdjęcia mówią same za siebie, jak wspaniale był to spędzony czas, długo przez nas wyczekiwany, pełen emocji i cudownych wrażeń <3

Zapraszam Was do obejrzenia fotek ;)

W końcu znowu mogłam się wyściskać z moją kochaną Natalią  :***


I nie obyło się oczywiście bez czułości :D z Julcią znam się najdłużej :)


I teraz widać kto najwięcej się objada na imprezach :D


Był czas "wykladów" :D


Nie tylko organizatorki hahaha - sorry Klau ale ta fota rozbawiła mnie na całego :D


Był pokaz tańców na świeżym powietrzu :D


i nauka jak wykonać prawidłowy "kadr" :D


Czas relaksu i medytacji :D


Nie mogło zabraknąć "dziubka" z Kasią :*


I innych pamiątkowych fotek:

z Zalosią:


tych Pań raczej nie muszę już przedstawiać :D




No i oczywiście przegląd otrzymanych wspaniałości <3



Za które gorąco dziękujemy sponsorom:


Kolejność przypadkowa!























































Gorąco pragnę podziękować za każdy upominek i miły gest markom, które zobligowały się umilić nam to spotkanie i dzięki którym będziemy miały o czym pisać jak również na pewno znajdzie się też niespodzianka dla Was - czytelników :)

Dziewczyny! 
Wam dziękuję za cudownie spędzony czas i mam nadzieję, że będę mogła uczestniczyć w kolejnym już planowanym!!! ;)
Was Moi Drodzy czytelnicy zapraszam na blogi dziewczyn, które wzięły udział w spotkaniu. Zapewne większość z Was je zna, ale dla przypomnienia gdyby ktoś nie zdążył zaobserwować ;)


buzia i do nast!