Obserwatorzy

piątek, 15 listopada 2013

Makeup Geek - Eyeliners

Cześć Dziewczyny!

Dziś przedstawię Wam swoje najlepsze eyelinery żelowe jakie posiadałam do tej pory!
Niezwykle trwałe i świetnie napigmentowane.
Mowa oczywiście o Makeup Geek !


Najpierw przedstawię Wam kolory jakie posiadam, a później opisze swoje doznania ;)

Tak więc jestem posiadaczką 6 odcieni:


I swatch w świetle dziennym i przy lampie:


A teraz po kolei:

1. Zielony - MYSTIC


2. Czarny - IMMORTAL


i na oku:


3. Granat - FAME


4. Złoto - TREASURE

Niestety zdjęcie oka mam robione przy lampie, która przedstawia go bardziej w żółtym odcieniu, ale w rzeczywistości i świetle dziennym jest to piękny odcień złota jak na swatchu poniżej.


i oko:


5. Srebrny - COTTONTAIL


6. Bordo - POISON


oko:


Ogólne porównanie:


PLUSY:

- konsystencja - żelowa,ani za płynna ani za twarda, taka w sam raz pozwalająca nakreślić precyzyjną linię
- pigmentacja - niesamowicie nasycona kolorystyka
- trwałość - noszą się cały dzień bez poprawek
- wodoodporne 
- szeroki wybór kolorów w asortymencie
- nietestowane na zwierzętach
- idealnie nadają się na linię wodną (wprost uwielbiam nakładać ten czarny na linię wodną)
- nie wywołują podrażnienia i łzawienia
- solidne opakowanie (wysokiej jakości tworzywo szklane, zdecydowanie wyróżnia się wśród innych posiadanych przeze mnie)
- wydajność - nie jestem w stanie określić kiedy je skończę! wystarczy nie wielka ilość aby wykonać kreskę
- możliwość wysyłki na cały świat za stosunkowo przystępną cenę 7,99$

MINUSY:

- nie znalazłam ;)



Moi Drodzy wiem, że to wysyłka zagraniczna, ale uwierzcie mi że jeżeli macie możliwość i chęć spróbowania to z ręką na sercu polecam!
Można je zakupić w sklepie Makeup Gekk , jak już wspomniałam wysyłka jest na cały świat. Produkty są świetnie opakowane i nigdy nie przyszły do mnie w naruszonym, niewłaściwym stanie. Każdy produkt jest starannie i bezpiecznie opakowany z miłym liścikiem dla użytkownika ;)

Na pewno część z Was je posiada, ale jestem ciekawa czy też jesteście dziewczyny z nich tak zadowolone jak ja?
Jakie jeszcze polecacie i sobie chwalicie Drogie Obserwatorki? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!

                                                                  maya

środa, 13 listopada 2013

Annabelle Minerals - recenzja podkładu!

Hej!

Baaardzo długo zbierałam się z tym postem! I gdyby nie fakt, że podkład zmierza ku końcowi, a następny chcę kupić w innej formule pewnie dalej bym się z nim zbierała :D



ANNABELLE MINERALS  - to kosmetyki mineralne o dobroczynnym działaniu dla naszej skóry. 

W skrócie powiem tylko, że kosmetyki mineralne są bardzo łagodne, polecane dla każdego, ze szczególnym uwzględnieniem osób z problematyczną cerą, ponieważ z uwagi na zawartość tlenku cynku działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie. 

Ciekawostką jest, że kiedyś były stosowane po zabiegach chirurgii plastycznej, kiedy to szczególnie nasza cera jest wrażliwa i wymaga wyjątkowej pielęgnacji.

Strona Annabelle Minerals przepięknie opisuje właściwości kosmetyków mineralnych, dlatego pozwolę sobie na odwołanie do źródła:

"Oto 10 najważniejszych powodów dla których kosmetyki mineralne cieszą się takim uznaniem makijażystów, dermatologów i stosujących je kobiet.:
  • 1. Dzięki zawartości tlenku cynku oraz dwutlenku tytanu, czyli naturalnych filtrów UVA i UVB, kosmetyki naturalne zapewniają doskonałą ochronę przed promieniowaniem UV (SPF15).
  • 2. Kosmetyki mineralne nie zawierają talku, silikonów, olei mineralnych ani parabenów, dlatego też nie powodują one zapychania się porów ani pojawiania się zaskórników.
  • 3. Kosmetyki naturalne mają właściwości bakteriobójcze, więc są doskonałym wyborem dla osób o tłustej, trądzikowej skórze.
  • 4. Za sprawą zawartego w nich tlenku cynku łagodzą podrażnienia.
  • 5. Nie obciążają skóry i nie powodują efektu „maski”. Dzięki temu nawet po nałożeniu kilku warstw kosmetyku nasz makijaż wygląda świeżo i naturalnie.
  • 6. Kosmetyki mineralne nie uczulają, gdyż wolne są od substancji powodujących reakcje alergiczne: konserwantów, sztucznych barwników, substancji zapachowych oraz tlenochlorku bizmutu.
  • 7. Mogą być stosowane nawet po zabiegach kosmetycznych mocno podrażniających skórę, takich jak dermabrazja.
  • 8. Są odporne na wodę i ścieranie, dlatego też kosmetyki naturalne to najlepszy wybór dla osób regularnie odwiedzających basen czy siłownię.
  • 9. Kosmetyki naturalne zawierają cząsteczki odbijające światło, co pozwala ukryć niedoskonałości skóry i sprawić by zmarszczki były mniej widoczne. Dzięki nim skóra wygląda jedwabiście gładko.
  • 10. Doskonale rozświetlają skórę i pomagają w zatuszowaniu jej niedoskonałości. Ponadto mogę być stosowane na wszystkie części ciała."
Na stronie Annabelle możecie jeszcze więcej poczytać o dobroczynnym działaniu tych kosmetyków, ja przywołuję te najważniejsze ;)

A teraz skoro już wiecie co nieco ;) przechodzę do recenzji mojego podkładu!

Opakowanie:



Podkład mieści się w solidnym, plastikowym słoiczku z sitkiem.

 Kolorystyka:




Spośród szerokiej gamy kolorystycznej zdecydowałam się na Golden Fairest w formule kryjącej.
A ponieważ zakupiłam go bodajże w sierpniu? Był to kiepski wybór bo byłam wówczas opalona i podkład był zdecydowanie za jasny! Uratowały mnie wtedy zamówione dodatkowo testery ciemniejszych odcieni, które mieszałam z FAIREST .
Teraz kiedy jestem już blada podkład przy odpowiednim wykonturowanu twarzy jest ok, ale już wiem, że mój kolejny zakup będzie o ton ciemniejszy ;)
Niestety podkłady mineralne dość trudno jest dobrać do cery "na odległość", bez możliwości "pomacania" i przetestowania, dlatego zalecam w pierwszej kolejności zamówienie testerów, które kosztują kilka zł, a przynajmniej uniknie się nieudanego zakupu ;)

Konsystencja i Formuła:



Sypka, drobna struktura. Delikatna i nie podrażniająca.
Ja wybrałam formułę kryjącą. Można dostać także matująca i rozświetlającą. I tutaj muszę Wszystkich przekonać, że mimo że podklad jest sypkiej postaci jest meeega kryjący! Na prawdę nie trzeba sie obawiać, że podkład nie przykryje nam niedoskonałości, zapewniam że jest super kryjący i wytrzymały na wiele godzin!
Ja nawet teraz wybiorę opcję matującą, którą zamówiłam w testerze i wypróbowałam. I przyznam, że nie zauważyłam specjalnej różnicy w kryciu, ale w matowieniu jest lepszy. 
Wersję rozświetlającą również przetestowałam, niestety nie skuszę się na nią, bo ta już jest mniej kryjąca, a na dodatek ma drobinki złote, które rozświetlają nam twarz zbyt intensywnie, co mi się nie podoba :/

Skład:



Mika:
Półtransparenty minerał o perłowym połysku. Minerał wykorzystywany jest w pudrach i podkładach, gdyż jej drobne cząsteczki doskonale odbijają światło. To dzięki nim skóra nabiera blasku, a wszelkie niedoskonałości i zmarszczki są mniej widoczne.
Tlenek cynku:
Jego głównym zadaniem jest ochrona skóry przed szkodliwym działaniem promieni UVA i UVB. Ponadto tlenek cynku posiada również działanie antybakteryjne i lecznicze – pomaga w leczeniu trądziku, łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza gojenie. Kosmetyki naturalne zawierające tlenek cynku są odporne na działanie wody.
Dwutlenek tytanu:
Niezwykle istotny składnik kosmetyków, ceniony ze względu na swoje właściwości antybakteryjne i kryjące. Dwutlenek tytanu jest również naturalnym filtrem promieni UV oraz pigmentem.
Tlenki żelaza i ultramaryna:
Używane jako pigmenty, dla uzyskania odpowiedniej barwy kosmetyku.

Źrodło: Annabelle Minerals

Niestety ta "szczęsna - nieszczęsna" mika ;) To właśnie dzięki niej zapewniamy sobie piękne odcięcie białej twarzy od szyi na zdjęciach :D Ale! Przyznam Wam, że przy dodatkowym przypudrowaniu i wykonturowaniu twarzy można uniknąć tego defektu.

Aplikacja:



Podkład mineralny najlepiej nakładać pędzlem płasko ściętym typu "flat top" - można go dostać na stronie Annabelle. Ja uzywam Hakuro h50s, który bardzo lubię i świetnie mi się sprawdza w aplikacji.
Podczas aplikacji najwygodniej jest odsypać odrobinę pudru na wieczko opakowania, a następnie zanurzyć pędzel w pudrze i delikatnie otrzepać nadmiar produktu. Następnie przykładamy pędzel do twarzy ( ja zaczynam od kości policzkowych) i wklepujemy kosmetyk. Później kolistym, energicznym ruchem rozcieram kosmetyk po całości twarzy i gdy zachodzi taka potrzeba dokładam produktu - w ten sposób decydujemy o intensywności krycia. 

Moja opinia:

Cóż mogę powiedzieć? Uwielbiam ten kosmetyk! Zdecydowanie jest to podkład, który mogę polecić z czystym sumieniem! Na dodatek mam tę pewność, że mnie nie zapcha i nie podrażni cery, ma idealne krycie i nie wynajduję w nim żadnych minusów! Cena również atrakcyjna, bo za ogromną pojemność 10g płacę jedynie 50 zł!
Niebawem będę zamawiać formułę matującą, którą zapewne też Wam opisze, ale to już w większym skrócie :P

A tutaj porównanie:


 - zdjęcia bez wygładzającej obróbki graficznej*
1. czysta twarz
2. z podkładem
3. wykonturowana

Swego czasu stosowałam Everyday Minerals, ale znajoma poleciła mi Annabelle więc postanowiłam spróbować i nie żałuję! Bo niczym nie odbiegają od tych pierwszych, a ekonomicznie opłacają się jeszcze bardziej! ;)
Podkłady dostaniecie oczywiście poprzez stronę internetową Annabelle Minerals TUTAJ ;)

A Wy używacie kosmetyków mineralnych?
 Pochwalcie się bo uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy ;)

                                                                                                                                  maya

niedziela, 10 listopada 2013

Brwi* Eyebrows* + Recenzja!!!

Witajcie!

Ostatnio trochę zamulam i zdaję sobie z tego sprawę, ale jakiś kryzys weny twórczej przechodzę i jakoś nie mogę się ogarnąć :/
Dlatego żeby moja strona zupełnie nie umarła, postanowiłam porobić chociaż aktualizacje do kroków kreski czy brwi.
Kroki kreski, ba! nawet podwójnej :D znajdziecie TUTAJ, a tymczasem przypomnę Wam jak wypełniam brwi przy okazji testując i recenzując Wam swój nowy nabytek ;)

Mowa  będzie o:



Linerze do brwi i oczu z Vipery.

O produkcie:

Produkt w bardzo przystępnej cenie kilkunastu zł, nie pamiętam dokładnie ile, ale myślę że nie zaburzy specjalnie naszego budżetu ;)
Dostaniecie go w drogeriach Stars i na stoiskach Vipery.
Ja wybrałam sprawdzony i polecony mi przez Natalię odcień nr 3:




I faktycznie bardzo fajny odcień ciemnej czekolady przypadł mi do gustu, nawet na fotach nie wychodzi rudo czego się obawiałam wybierając tonację brązu...
Do zdjęć zwykle wybierałam odcień grafitu, który wychodzi naturalnie w świetle lampy, jedynie na co dzień używałam delikatnego brązu.
Oczywiście intensywność koloru możemy stopniować w zależności od ilości nałożenia kosmetyku.

Konsystencja:

Produkt bardzo delikatnie się rozprowadza, konsystencja jest kremowa wręcz "maślana", spokojnie pozwala na wymodelowanie brwi nim zdąży zastygnąć.



Konsystencja zbliżona jest do eyelinerów żelowych Rimmel, gdybym miała szukać porównania.

Aplikacja:




Do produktu dołączony jest pędzelek z końcówką języczka, niestety ja preferuję te skośnie ścięte do brwi więc mój Hakuro jak zwykle sprawdził się w tej sytuacji ;)




W mojej opinii:

Produkt zdecydowanie polecam! Za tę cenę na prawdę jest wart przynajmniej spróbowania!
Bardzo sprawnie się go stosuje i nie wymaga dodatkowego utrwalenia żelem stylizacyjnym. 
Jest meeeegaaaaa wydajny!
Wystarczy dosłownie taka kapka, którą mam na powyższym zdjęciu żeby wypełnić brew!
Może jedynie nie polecałabym go osobom, które jeszcze nie są wprawione w wypełnianie brwi, bo łatwo można osiągnąć efekt Clown'a - myślę, że dla początkujących osób jednak cień będzie bezpieczniejszy ;)

A tutaj krótki instruktaż w moim wykonaniu:

Brwi są wyczesanie i wyskubane, wstępnie przygotowanie do wypełnienia.
Kapkę linera nakładam sobie pędzelkiem na rękę, a następnie ścieram nadmiar produktu z krawędzi pędzelka, aby pozostała dosłownie odrobina mokrego włosia. Pamiętajmy, że łatwiej będzie nam dołożyć kosmetyku aniżeli go ścierać ;)

1. Krok pierwszy to podkreślenie od spodu brwi, aby nadać im wyrazistości.



 2. Krok drugi to wypełnienie - mniej więcej do wierzchołka brwi w linii prostej. Robię to zdecydowanym ruchem, starając się rozetrzeć pigment nim zdąży zaschnąć.


3. Krok trzeci to podkreślenie końcówki brwi i scalenie jej z wierzchołkiem.

FINITO!!! :)



 


A Wy macie swoje sposoby na wypełnianie?
Pochwalcie się!

                                                                                                                           maya

wtorek, 5 listopada 2013

Sposób na KRESKĘ!

Witajcie!

Postanowiłam zrobić aktualizację swojej kreski w 4 prostych krokach, którą znajdziecie TUTAJ 
Ale żeby nie powtarzać zupełnie pierwszego postu, dołożyłam kolejne 3 kroki do podwójnej kreski ;)


Niezbędne przybory to:





 Prezyzyjne pędzle -  w moim przypadku są to: krótszy Inglot 23 T i z dłuższym włosiem Donegal. Pędzli jest szeroki wybór, który pozostawiam Wam, możecie użyć również tych zakrzywionych czy skośnie ściętych.








Eyelinery żelowe - moje ulubione to Makeup Geek - niebawem również post o nich ;).
W tym makijażu użyłam czerni Immortal* oraz jaskrawej zieleni Mystic*












A tak przedstawiają się kroki:

Nie będę sie już powtarzać z opisem bo w zasadzie wszystko jest widoczne na zdjęciu, mejkap w sumie składa sie z samych kresek ;)
Jedynie co warto przygotować wcześniej oko, ja nałożyłam delikatny beż na powiekę ruchomą, a dolną linię podkreśliłam delikatnym odcieniem żółci i zieleni.



Pierwszy rząd przedstawia pojedynczą kreskę i na niej można również zakończyć mejkap, poniżej dodałam dodatkową kreskę, żeby pokazać jak łatwo można ją wykonać :)

I efekt:


Uwielbiam te Gekk'owe linery <3 dają taki fajny mokry efekt przy mojej lampie :D

A Wy macie swoje sposoby na kreskę?
Ja już tak się wprawiłam w tę metodę, że inaczej nie potrafię ;)

Pozdrawiam gorąco z zimnego Olsztyna, brrrrrrr

                                                                                                                          maya

niedziela, 3 listopada 2013

FACE CHART ;)

Witajcie!

Dziś przygotowałam Wam coś odmiennego!
A ponieważ pomysł bardzo mi się spodobał myślę, że częściej będzie u mnie gościł :)
Na pewno większość z Was już gdzieś spotkała odwzorowania do Face Chart'ów u innych blogerek, mnie tradycyjnie zmobilizowała do tego Julka z JuliaMakeUpGirl ;)
Face Chart'y możecie ściągnąć sobie ze strony MAC'a lub Illamasqua.



Ale żeby nie było nudno w zmowie z innymi dziewczynami postanowiłyśmy wykonać ten sam face chart 
i później się dopasować!
Oczywiście żadna z Nas nie widziała prac pozostałych dziewczyn, pokazałyśmy je sobie po wykonaniu :)
I tak w tajnym projekcie wzięła udział Izabella Maka Make Up i Make-up by Natalia!!!

Tak wyglądał wybrany przez nas face chart:


A tak moje wykonanie:


Oczywiście była to inspiracja, a nie totalne odwzorowanie więc technika wykonania nie była uzgadniana między nami :)


A tutaj wykonanie prac dziewczyn i nasze połączenia :D
Pełne ich twarze możecie zobaczyć również na ich stronach!

Z Izą:

i z Natalią:
niestety nie udało nam się spasować połówkami, ale za to profilem się zgrałyśmy ;)


Przyznam, że zabawa była bardzo przyjemna i na pewno jeszcze nie jedną taką pracę ujrzycie :)


a tutaj zblizenie na oko:



Co myślicie? Jak Wam sie podobają takie projekty?

Buzia!
                                                                                                                   maya