Obserwatorzy

czwartek, 28 marca 2013

Recenzja MUA

Hej Wam!


Znajoma ostatnio kupiła 2 paletki cini MUA, tak bardzo mnie zaciekawiła nimi,
 że postanowiłam też jedną z nich na wypróbowanie nabyć :) 
Poczytałam sobie trochę o nich, mają pozytywne opinie tutaj opinia ,
 porównywalne są nawet z  boską Naked od Urban Decay.
Nie powiem Wam jednak czy to prawda bo JESZCZE :D jej nie posiadam (Naked mam na myśli).
Paletki pochodzą z UK i podobno są tam hitem...

Są 3 gamy kolorystyczne:

1. HEAVEN and EARTH 
2.  UNDRESSED 
3.  UNDRESS ME TOO
Cenowo jak Sleek w granicach 40-45 zł na allegro.

Ja zdecydowałam się na Heaven and Earth KLIK
wizualnie wydały mi się podobne do Sleek Au Naturel.
Przyszły w ciągu 2 dni, dlatego od razu robię recenzję, poki paletka jeszcze jest ładna :D

Tak pigmentacja wygląda na ręce w świetle dziennym i sztucznym:


W konsystencji jest bardzo przyjemna, zbita i nie kruszy się, przez co cienie się nie osypują.
Cienie są dobrze napigmentowane porównywalnie do Sleek'a. 
W najbliżeszj przyszłości zapewne coś zmajstruje na nich bo kolorystyka bardzo mi odpowiada.
Wydaje mi sie, że jest to paletka dla kazdego, bo są w niej i odcienie dzienne i wieczorowe,
tak więc można stworzyć dowolny makijaż.

Jeżeli chodzi o wygląd wizualny, to nie porywa, tak więc miłośniczek pięknych rzeczy
 nie uwiodą wyglądem :D 


Opakowanie jest proste, plastikowe, górna szybka jest przeźroczysta (w sumie podoba mi się to
 bo od razu wiesz za co chwytasz), ale niestety nie wydaje mi się ten wierzchni plastik wytrzymały
 więc trzeba będzie obchodzić się ostrożnie :)


To tyle z mojej strony :)
 Mam nadzieję, że najważniejsze rzeczy ujęłam w recenzji.
W razie pytań piszcie w komentarzach, zawsze chętnie odpowiem :)

Pozdrawiam Was gorąco!

sobota, 16 marca 2013

Recenzja Technic Eyeliner

Witajcie!!!

Ostatnio na fp wrzucilam Wam swoje szaleństwa kreskowe wykonane kolorowymi eyelinerami :)
Ponieważ makijaż zebrał bardzo dużo lajków postanowilam zrobić Wam recenzję tych linerów.
Są to eyelinery firmy Technic, zakupione na allegro w śmiesznie niskiej cenie klik
Producent wydał na rynek 6 odcieni z czego ja zakupiłam 5 :D


Eyelinery mają bardzo fajną lekką, żelową konsystencję, dzięki której nie wypływają poza kontur oka i można płynnie namalować wybrany kształt kreski. 
Dają bardzo wyraźny i głeboki efekt, są wodoodporne i nie ścierają się tak szybko.
Bardzo fajnie się z nimi pracuje, jedyny maly minus to to, że dość szybko zasychają i nie bardzo można je rozetrzec, ale ja nie zwykłam raczej ich rozcierać więc nie przeszkadza mi to specjalnie :)

Poniżej przedstawiam Wam fotki kolorów, które zakupiłam:

1. Zielony - Green

 
i kreska nim wykonana:


2. Fiolet - Purple



3. Brąz - Brown
 


4. Niebieski - Electric Blue






5. Czarny - Black


Na mojej podwójnej kresce - double liner:

Przy okazji widzicie jej wykonanie :D Najpierw nakreśliłam grubszą niebieską kreskę,
 a później przy linii rzęs poprowadziłam czarną :)
 
A tak przedstawiają się kolory na ręce:


Cóż mogę dodać? Jestem z nich bardzo zadowolona!
 Do kazdego eyeliner'a dołączony jest jak zuważyłyście precyzyjny, skosny pędzelek, 
ja wolę jednak ten o bardziej precyzyjnym, stożkowym włosiu np Inglot 23T lub ostatnio zakupiony
                                         Maestro rozmiar 0 (nast razem kupię jednak rozmiar 1).
Mi szczególnie spodobał się odcień brązu i myślę, że w kolejnych makijażach zajmie on miejsce 
czarnego linera, z kolorowych natomiast fiolet :)
 
A Wam jak się podobają? 

                                                                                           Pozdrawiam cieplutko :*


piątek, 1 marca 2013

Ulubieńcy lutego :)

Dziś 1 marca!
Jak to pięknie wygląda, już niebawem wiosna!
U mnie słońce tak świeci, że mimo chłodu na dworze
 i tak ją czuję :)
Kochani, jakoś tak nie wiele tych ulubieńców mi wyszło w lutym, nie chce pisać o swoich szaleństwach zakupowych bo wiele rzeczy po prostu ponownie kupiłam bo je lubię, ale niektóre mam nowe i chcę się nimi z Wami podzielić :)
Oczywiście jako pierwsze pod ostrzał idą kosmetyki kolorowe :D

Jak już widziałyście w moim wcześniejszym poście kupiłam sobie 3 paletki Sleek
Ja ogólnie bardzo lubię Sleeka i głównie na nim pracuję, ale dwiema paletkami z ostatnich zakupów jestem szczególnie zachwycona:

 ~ ~ ~


1. Sleek Ultra Matts - Darks
oraz
2. Sleek Respect 

Cienie są cudne! Maty, kolory intensywne przez co nie trzeba wiele aplikować, odnoszę
nawet wrażenie, że Respect mniej się osypuje...  
Można na nich stworzyć dowolny makijaż dzienny bądź wieczorowy, kolorystyka na prawdę urzekająca.
Wczoraj widziałyście mój makijaż z wykorzystaniem Darks, niebawem będzie także Respect!
 
 ~ ~ ~


W moim kuferku znalazła się również paletka Rimmel, którą co prawda otrzymałam w prezencie, ale również bardzo ją lubię.
Cienie są delikatnie połyskujące, ale na prawdę nieznacznie co bardzo mi się podoba.
Mają delikatną, pudrową konsystencję i odcienie w sam raz na co dzień :)   
Makijaż z wykorzystaniem tej paletki też już widziałyście na Walentynki :)

~ ~ ~

Zadowolona z zakupionego jakiś czas temu podkładu Dermacol postanowiłam wypróbować jeszcze inny dostępny z tej samej linii.
Dużo czytałam opinii na temat tych podkładów dlatego skusiłam się na ten w tubie.
 Podkład jest idealnie kryjący wręcz maskujący, daje efekt porcelanowej twarzy, niestety dla mnie przy mojej mieszanej cerze jest zbyt ciężki, nie oznacza to jednak że nie zamierzam 
go używać :)
 Znakomicie sprawdza się jako korektor pod oczy i kamuflaż na inne niechciane wypryski na twarzy :)
   
 ~ ~ ~
Kolejnym ulubieńcem i to chyba najfajniejszym :D jest puder matujący Ben Nye!
Od dawna o nim myślałam, ale że ciężko jest dostać go na allegro bo kolory są zawsze wybrakowane postanowiłam skorzystać najpierw z możliwości zakupu odsypek.
Dziewczyny ten puder to rewelacja! Nie dziwię się, że KatOsu tak go poleca! Kupiłam 2 odcienie: Banana i Neutral Set.
Banana pozostawia delikatny, ciepły odcień na skórze i oprócz matowienia uważam że również kryje, natomiast Neutral Set świetnie matuje! 
To jest mój kosmetyk wszech-czasów, na pewno jak zużyje odsypki zakupię pełnowymiarowe opakowanie!

To tyle jeśli chodzi o makijaż, mam jeszcze 2 ulubieńce z pielęgnacji ciała i jeden z pielęgnacji włosów :)
~ ~ ~ 
A są to:

1. Balsam do ciała Farmona o zapachu migdałów i trufli!
Pewnie nie jedna z Was już go używała, bo wiem że są w Rossmanie, ale ja jakoś nigdy nie miałam okazji go wypróbować do czasu aż ostatnio przed wyjazdem na urlop byłam zmuszona zakupić nowy balsam, a że pod nosem miałam tylko aptekę i wybór niewielki zdecydowałam się na ten zapach. I jakież było moje zdumienie kiedy użyłam go pierwszy raz! Ten zapach mnie uwiódł! Uwielbiam go! Niestety jest to słodki zapach więc tylko dla miłośniczek zapachów kulinarnych :D
 Balsam ma lekką konsystencję przez co łatwo się aplikuje i wchłania, jedyny jego minus to drobinki peelingu, które nie wiem czemu się w nim znajdują :)
~ ~ ~


2. Drugim produktem jest balsam do ust, a właściwie wazelina kosmetyczna o zapachu czekolady firmy Flos - Lek. Jak już wiecie uwielbiam słodkie zapachy i jestem maniaczką balsamów do ust :)
Ten jest na prawdę fajny i w przystępnej cenie bo kilka zł kosztuje, ale ma bossski zapach i pozostawia fajny efekt
wygładzonych ust.
Wiem, że w gamie jest jeszcze kilka innych zapachów i jak tylko będę w drogerii Stars na pewno się skuszę na kolejny :)

 ~ ~ ~



Ostatnim ulubieńcem jest maska do włosów Kallos. Nie jedna z Was już wie, że lubię te maski i chyba wszystkie je przerobiłam, ale ostatnio trafiłam na jakąś nową szatę graficzną więc postanowiłam wypróbować.
Maska jest z wyciągiem z oliwek i białka jedwabiu przeznaczona do suchych i zniszczonych wręcz martwych włosów. Oczywiście jestem z niej bardzo zadowolona bo przy moim suchych włosach świetnie się sprawdza, doskonale je nawilża i wygładza, włosy pięknie pachną i się nie puszą :)


To tyle Moi Drodzy na luty :) 
Mam nadzieję, że nie przysnęłyście :D

Pozdrowionka! :*