Obserwatorzy

poniedziałek, 4 lutego 2013

ULUBIEŃCY STYCZNIA :)

Tak mnie dziś wena naszła na pisanie i muszę Wam przyznać, że mi się to bardzo podoba :) 

Postanowiłam zrobić Wam listę ulubionych kosmetyków minionego misiąca :)

Pomyślałam sobie, ze zgapię od innych dziewczyn zajmujących się makijazem i też będę robić takie miesięczne zestawienia, jeżeli macie jakieś pomysły, sugestie na inne takie rzeczy jestem otwarta na propozycje :)

Na swoim fp wrzucałam juz Wam kiedyś swoje ulubione kosmetyki w kategorii makijaz i wlosy, w zestawieniach miesięcznych będę pisała o wszystkich kosmetykach jakie wpadły mi w oko i które moge polecić :)

W styczniu poszalalam sobie trochę w drogeriach kosmetycznych więc teraz moge przedstawic Wam produkty godne polecenia, po które wiem, że sięgnę następnym razem.

A teraz do rzeczy! Począwszy od makijażu oczywiście :D


Wspomniany juz na fp podkład Dermacol (01) 
Przy mojej cerze jestem ogromnie z niego zadowolona!
Kilka lat bylam oddaną fanką Revlon CS, ale podkład mimo swojej super jakości zwyczajnie mi się znudził, długo szukalam jego zastępcy i w końcu ten spełnił moje wymagania :)
Podkład o płynnej kryjącej konsystencji, bardzo dobrze rozprowadza się w porównaniu do swoich "braci" tej samej marki, nie pozostawia smug i przyznam nawet, że nie zastyga tak szybko na skórze jak Revlon, czego nie lubiłam.
Dodatkowo matuje skórę na dość długo, myślę że porównywalnie do Revlona na mojej cerze.    
      Wiem już, że gdy mi się skończy na pewno sięgnę po kolejny!


Kolejnym produktem godnym uwagi jest puder bronzujący W7
Przyznam Wam szczerze że sceptycznie do niego podeszłam kupując go, bo cena niewielka, ale jakże miłe było moje zaskoczenie, gdy go pierwszy raz użyłam!
 Po pierwsze produkt na zdjęciu wydawał się mały, a w rzeczywistości jest na prawdę spory i myślę, że posłuzy na długo. Fajne atrakcyjne opakowanie z dołączonym bardzo milutkim pędzelkiem, którego nie uzywam co prawda przy nim bo mam swój inny ulubiony do bronzerów,ale za to znakomicie mi sie sprawdza przy rozswietlaczu :) 
Bronzer jest w postaci afrykanskiej  mozaiki w 3 tonacjach, bardzo mi to odpowiada bo nadaje fajny naturalny efekt rumieńca, nie przesadzony brązem ani różem, jest zneutralizowany między tymi dwoma kolorami :) 
Dodatkowo łatwo się go nakłada i rozprowadza na policzkach.  
Czy sięgnę kolejny raz po ten sam produkt? nie wiem? bo do wyboru są jeszcze 2 inne tej samej marki i już mam chrapkę na Double ACT z tej samej linii :) 

 


W  styczniu zaopatrzyłam się również w paletki Technic, które nie dawno wyszły. Jak je tylko zobaczyłam wiedziałam, że muszę je mieć!
Paletki mają 3 gamy kolorystyczne do wyboru.  
Intensywność odcieni jest niesamowita, porównywalna do moich ulubionych paletek Sleek'a.
Bardzo dobrze się rozprowadzają i zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet mniej się sypią od Sleek'a. 
Odcienie są połyskujące, ale na prawde fajnie połyskujące, nie jest to perfidna perła czy brokat bazarkowy, połysk jest taki sam jak we wspomnianych już paletkach  Sleek'a, jedynie czego mi w nich brakuje to matowych kolorów, które osobiście bardzo lubię :)




Ostatnim przedstawianym produktem w kategorii makijaz będą pędzelki Ecotolls :)
Przypadkiem trafiłam na nie na allegro i tak okrutnie mi się spodobały wizualnie, ze nie myśląc oczywiście w ruch poszła opcja "Kup Teraz" :D
Pędzelki występują w mini wersji, ale za to bardzo atrakcyjnej :)
W skład zestawu wchodzą 4 ekologiczne pędzelki zapakowane w opakowanie nadające się do recyclingu
Są to :
1.  pędzel do podkładu/korektora (bardzo fajny)
2.  pędzel do bronzera i różu  (skosnie scięty, uwielbiam!)
3.  do konturowania ( jajeczko -  również bardzo fajny)
4.  flat top kabuki  ( chyba najgorszy, bo flat topa nie przypomina, za bardzo jest rozłożysty,ale za to świetnie się sprawdza przy pudrze).
Pędzelki mają przemiłe syntetyczne włosie, które nie wychodzi podczas stosowania, nawet przy duzym nacisku, pedzelki nie podrażniają i nie powodują uczuleń jak zapewnia producent.

I tyle by to było jeśli chodzi o makijaż, wiem że się strasznie rozpisalam, ale chyba jest to efekt ukonczonego liceum o profilu humanistycznym :D Zawsze pisałam długie wypracowania!

                                                                Czas na CIAŁO :)
 
Pewnie zauważyłyście już na mojej stronce na fb, że stosuję produkty niemieckiej marki Balea.
Muszę Wam przyznać, że bardzo przypasowały mi te kosmetyki i regularnie je zamawiam :)
W styczniu postanowiłam zaopatrzyć się w smakowite żele pod prysznic, nie sądziłam ze może coś przebić również moje ulubione żele JDM z Yves Rocher :D
A jednak! Żele dużej pojemności 300 ml w bardzo przystepnej cenie! Świetne zapachy i konsystencja super pieniąca :D
Ja wybrałam sobie 4 zapachy:  
1. figa z czekoladą - ach!
2. wiśnia z migdałem - ach!
3. jasmin z kokosem - bardzo delikatny
4. grejpfrut - masakra! bosssski!  
Żele uwielbiam i na pewno zakupie sobie kolejne zapacho-smaki :D


Przy okazji zakupu żeli pod prysznic wpadłam również na coś co mnie zaciekawiło :)
Maść nagietkowa, tak była opisana. 
We właściwościach była podana regeneracja suchej i spierzchniętej skóry, natłuszczanie miejsc typu kolana i łokcie, ponieważ walczyłam wówczas z bardzo suchymi dłońmi pomyślałam, że zakupię tę maść.
Jestem z niej okropnie zadowolona! Raz cudowny zapach! Dwa pojemność - wielkie pudło 250 ml!!!
Konsystencja na prawdę ciężka, ale szybko się wchłania i co najważniejsze krem doprowadził moje dłonie do porządku, a nawet usta! Ja lubię testować produkty, ponieważ skonczył mi sie wtedy Tisane  użyłam tego produktu, minus niestety jesli chodzi o usta ze nie chroni przed zimnem,ale natłuszcza bardzo fajnie spierzchnięte usta, no ale nie ma co wymagać skoro nie jest to balsam do ust :D 
Nie wiek miedy ją zużyję? Chyba za rok! Bo jest ogromna i bardzo wydajna, ale wiem że kupie ją kolejny raz :) 

I ostatnim ulubieńcem minionego miesiąca będzie balsam ochronny do ust marki Ziołolek!
Jak już wpsomniałam powyżej o konczącej się pomadce Tisane odwiedziłam aptekę, niestety w aptece nie było akurat moich Tisane,a ja potrzebowalam balsamu natychmiast na codzienne spacery z synem. Miła Pani poleciła mi własnie owy produkt za atrakcyjną cenę 7-8 zł?
Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z zakupu, świetnie się sprawdza na mrozie, podobny jest myślę do Tisane, ale słoiczek chyba jest większy? - 10 ml.
W składzie wosk  pszczeli, olejek jojoba i wit.E.
O ile nic innego nie wpadnie mi po drodze do rąk zapewne kupię go kolejny raz :)


No i to tyle byłoby moich wypocin :) 

Mam nadzieję, że nie przysnęłyście :D   

Pozdrowionka! :*