Obserwatorzy

czwartek, 28 lutego 2013

Pin-up Style

No i pędzę z kolejnym postem zarzuconym juz na moim fp na fb :)

Kreska w stylu pin-up bądź też jaskółki potocznie nazywanej.
Muszę Wam przyznać, że bardzo przypadła mi do gustu i nie widzę się w innej, z resztą teraz bardzo modnej :)
To do dzieła! 
Sprzętu jakiego używam do kreślenia kreski to precyzyjny pedzel Inglot 23T :)


Dla mnie niezawodny! Po długich poszukiwaniach odpowiedniego pędzelka ten w końcu 
spełnił moje oczekiwania :)
Jest tak precyzyjny, że w zasadzie narysuję nim każdą kreskę :) Cena chyba ok 18 zł o ile dobrze pamietam...
Eyelinera używam żelowego, obecnie mam ten z Essence i również jestem zadowolona, cena na allegro ok 20 zł z przesyłką.

Eyeliner łatwo się rozprowadza i nie zasycha w błyskawicznym tempie wiec spokojnie można go rozetrzeć, poza tym ma fajną aksamitną konsystencję, która nie jest zbita i twarda.
A od czego zaczynam?

Zapraszam na kroczki :)

~ ~ ~

1. Kreskę rozpoczynam od namalowania prostej linii wzdłuż linii rzęs

~ ~ ~

2. Następnie w zew kąciku wyciągam delikatnie kreskę do wysokości jakiej mi odpowiada - w zależności czy jest to makijaż dzienny czy wieczorowy, na zdj akurat przedstawiam długość kreski w której mogłabym wystąpić wśród ludzi na co dzień :D

~ ~ ~
 

3. Kolejnym krokiem jest połączenie obu narysowanych linii, aby wyszedł trójkąt

~ ~ ~

4. Ostatnim krokiem jest wypełnienie trójkata i scalenie kreski :)

A tak przedstawia się kreska na jednym z makijaży:




I gotowe! Widzicie jakie to proste? 
I pamiętajcie! Technika czyni mistrza! Nie ma, że nie umiem i mam 2 lewe ręce, próbować, próbować i jeszcze raz!!!

Do jutra! :) 

Green after dark

Och jak miło znów coś dla Was wyskrobać :)
Stęskniłam się za Wami okrutnie po czasie nieobecności także bez gadania zabieram się do roboty!
Na wstępie dwa słowa wytłumaczenia, otóż tylko 2 makijaże udało mi się wykonać krok po kroku na urlopie :( 
Dlatego też resztę opiszę :)

Na moim fp na fb widziałyście już wrzucone dziś malowidła, dlatego też teraz zamierzam napisać o nich coś więcej.
Pierwszy pod ostrzał idzie makijaż w kolorach czerwieni, zieleni i brązu :)
Mówiąc szczerze kiedy sięgnęłam po pędzel nie miałam pomysłu co wymyślę, na pewno chciałam wykorzystać tę boską zieleń z paletki Darks w której jestem zakochana! a reszta jakoś wyszła w praniu :)

Tak więc do makijażu wykorzystałam głownie Sleek Darks i jeden odcień zapożyczyłam z paletki Respect.

Sleek Ultra Matts -Darks:

Sleek Respect:


A więc zaczynamy! :)



1. Makijaż rozpoczęłam od nałożenia bazy pod cienie (Elf)
2. Następnie z paletki Supreme wykorzystałam piękny odcień czerwieni (nr 1 Supreme) i nałożyłam go w wew. kąciku pozostawiając jednak miejsce na cień rozświetlający
3. Na środek powieki nałożyłam odcień zieleni matowej mieszając go od razu z czerwienią (nr 1 Darks)


4. W zew. kąciku użyłam pięknego brązu równięz w macie, łącząc go z zielenią i delikatnie rozcierając powyżej nałożonych już 3 odcieni w kierunku kącika wew. (nr 4 Darks)
5. Wew, kącik rozświetliłam matową bielą (nr 2 Darks)
6. Granice górnego cienia oraz łuk brwiowy roztarłam cielistym beżem (nr 3 Darks)


7. Czarnym eyelinerem narysowałam na górnej powiece kreskę w stylu moim ulubionym oczywiście pin up :)
8. Dolną powiekę poniżej linii rzęs podkreśliłam delikatnie użytym wcześniej brązem, natomiast linię wodną pomalowałam cielistą kredką
9. Starannie wytuszowałam swoje rzęsy i..... NIE dokleiłam sztucznych :D

Makijaż gotowy!


Mam nadzieję, że się spodobał bo mi szczególnie jakoś przypadł do gustu :) 

Buziaki słodziaki :* 
  

wtorek, 19 lutego 2013

Recenzja paletek SLEEK

Witajcie Moi Drodzy!

Dziś w końcu doszły do mnie moje upragnione kolejne Sleeki <3
Niestety otrzymałam je wieczorem i światło ze mną nie chciało już współgrać żebym mogla pomazać sobie rękę i Wam pokazać, ale obiecuję że za jakiś czas zrobię taką fotę i dorzucę ją tutaj. 
Nie zrobię tego w najbliższym czasie bo jutro wyjeżdzam na małe wakacje z dzieckiem do dziadków i będę odcięta od neta na jakieś 1,5 tyg :(
Tak więc pędzę z postem żeby jeszcze przed wyjazdem się pochwaliś swoimi paletkami :)
Ostatnio wzięło mnie na maty więc wybrałam sobie 3 paletki mojego ulubionego Sleeka głównie w tych właśnie wersjach.

I są to:

1. Sleek Ultra Mattes Darks
2. Sleek SUPREME
3. Sleek Respect 


Dziewczyny! Co tu duzo mówić? Cienie są bossskie! Te jasne kolory w rzeczywistości oczywiście różnią się między sobą, ale jak już Wam wspomniałam światło działało na moją niekorzyść wieczorem :/
Pigmentacja rewelacyjna, kolory mocno nasycone i z doświadczenia mogę Wam powiedziec bo mam już kilka paletek Sleeka, cienie utrzymują się bardzo długo, nie zbierają w załamaniach i nie rolują.
Tak więc polecam z czystym sumieniem :)
 

To tyle na dziś z mojej strony :) 
Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia za 1,5 tyg :) 

Buziaki :*

piątek, 15 lutego 2013

GrEeN

I jak już wspomniałam w ostatnim poście, mam też drugi makijaż w odcieniach zieleni :)
Makijaż bardzo prosty w wykonaniu, w sumie mogłabym go opisać w 2 zdaniach :)

Do wykonania makijażu znowu posłużyły mi cienie pigmentacyjne:

 Jest to ciemna, matowa zieleń.

A teraz krok po kroku :)


1. Jako bazy uzyłam zielonej, grubej kredki
2. Na całość powieki ruchomej nakladam ciemną zieleń
3. Linię załamania rozcieram brązem matowym z Inglota - jest to cień do brwi, niestety nr się starł :/
4. Czarnym eyelinerem maluję kreski na górnej powiece i linię wodną na dolnej
5. Dla wzmocnienia efektu poniżej dolnej linii rzęs rozcieram czarny matowy cień ze Sleeka
6. Doklejam sztuczne rzęsy i tuszuję swoje.

Makijaż gotowy! :)

I jeszcze samo oko:


Buziaki :*

środa, 13 lutego 2013

ReCeNzJa PaLeTeK TeChNiC

Witajcie!

Kilka z Was pytała już sie mnie o paletki Technic, jak się sprawują i czy zadowolona jestem z zakupu, dlatego tez postanowiłam zrobic ten post :)
Nie będzie on długi bo cóż tu pisać? Paletki polecam, a poniżej przedstawiam krótką recenzję :)

Ostatni wypust Technic'a to paletki występujące w 3 wariantach kolorystycznych i składające się z 12 odcieni na pojedyńczą paletkę. 
Zauroczona kolorami zakupiłam wszystkie 3 dostępne :D
Cienie są połyskujące, mocno napigmentowane, porównywalne do boskiego Sleeka no i co za tym idzie niestety trochę się osypują, ale osobiście w ogóle mi to nie przeszkadza bo odrobina pudru pod oczami wszystkiemu zapobiega.
Poniżej przedstawiam Wam ich pigmentację na swojej owłosionej skórze :D

1. Paletka wielobarwna


Kolory są pięknie nasycone w sam raz na zbliżającą się wiosnę/lato i wariacje makijażowe :)

2. Paletka neutralna, powiedziałabym, że do codziennych makijaży:


Aparat niestety trochę tu przekłamał bo odcień złota wygląda jak żółć, w rzeczywistości jest to ładnie mieniące się złoto w jaśniejszym i ciemniejszym odcieniu.

3. Paletka składająca się z różnych odcieni fioletu:


Jeden makijaż na fioletach mam już zaliczony i zapewne jeszcze nie jeden przede mną będzie :)

Reasumując mogę powiedzieć, że w moim przypadku paletki się sprawdziły i nie żałuję zakupu, cena ich jest bardzo kusząca bo z przesyłką wynosi ok 22-23 zł, co uważam za ogromnie korzystne bo jednak jest w niej, aż 12 różnych odcieni! 
Jedyny minus to brak kolorów matowych, które osobiście bardzo lubię :)

To tyle z mojej strony, mam nadzieję że rozwiałam po niektórym z Was wątpliwości odnośnie zakupu :)


Pozdrawiam!

wtorek, 12 lutego 2013

Valentine's Day Make-up

Długo myślałam nad makijażem walentynkowym i powiem Wam, że nic szczególnego do głowy mi nie przychodziło, bo Walentynki w sumie kojarzą mi się tylko z czerwonymi serduszkami :D
Tak więc dumałam, dumałam i wydumałam, że zrobię akcent na czerwone usta i delikatny makijaż oczu :)

Krok po kroku nie przygotowalam bo makijaz jest tak prosty, że opiszę go w 2 zdaniach :)

Do wykonania makijażu uzyłam paletki Rimmel w odcieniu Orion 621:



Tak przedstawia się na oku:



Jak widzicie od wewnętrznego kącika nałożyłam najjaśniejszy cień z paletki (nr 1),a w zalamaniu powieki i w zew. kąciku roztarlam ciemniejszy odcień, który również delikatnie roztarłam poniżej dolnej linii rzęs (nr 2).
Całość oczywiście dopełniła kreska w stylu pin up i rzęsy Ardell demi Wispies.


Zaakcentować postanowiłam usta:


Jest to pomadka połyskująca Yves Rocher - odcień czerwieni nr 03



Makijaż klasyczny, ale dzięki temu sądzę, że pasujący nie jednej z Nas w sam raz na kolację z Ukochanym!

Pozdrawiam i życzę udanych Walentynek :)

ViOLET

Wybaczcie za zaległości w stepkach, ale ostatnio nie wyrabiam się z niczym :(
Tak więc pędzę póki mam czas z przygotowaniem kroków do widzianego już przez Was fioletu :)

Do wykonania makijażu użyłam paletek Technic w kolorach fioletu:


                                                                               oraz


A więc step by step :)


1. Jako bazy pod cień użyłam fioletowej, grubej kredki do oczu marki Essence, rozprowadzam ją na całej ruchomej powiece, nie musi być dokładnie bo i tak pójdzie na to cień :)
2. Wew. kącik maluję najjaśniejszym wybranym przeze mnie odcieniem fioletu (nr 1), jest to odcień delikatnego wrzosu
3. Na środek powieki nakładam intensywny fiolet (nr 2) rozcierając go od razu z nałożonym już jasnym kolorem


4. W zew. kąciku nakładam ostatni odcień fioletu wpadający w granat (nr 3 uwielbiam ten odcien!) oczywiście łącząc go z pozostałymi cieniami
5. Na górnej powiece maluję kreskę oczywiście w moim ulubionym stylu pin up :) oraz łącząc 2 najciemniejsze odcienie fioletu rysuję kreskę poniżej dolnej linii rzęs i czarnym linerem linie wodną - wybaczcie ale zapędziłam się z kreskami i zapomniałam pstryknąć fotę dolnej kreski :P
6. Doklejam sztuczne rzęsy, tym razem Active Glamour Lash Extensions i starannie tuszuję rzęsy.
 
Makijaż gotowy :)

Tak prezentuje się całość :

 
Jak widzicie bardzo prosty do wykonania, mam nadzieję że może akurat będzie inspiracją dla którejś z Was? :)

Pozdrawiam gorąco z zimnego Olsztyna :D 

wtorek, 5 lutego 2013

MaKe-Up 4 BrOwN EyEs

Miałam się dziś nie malować, ale oczywiście w chwili drzemki mojego syna jak zwykle zmieniłam postanowienie, które chyba staje się już moim uzależnieniem :D

Wpadłam na pomysł żeby za dużo nie wydziwiać, ale z drugiej strony żeby pozostał jakiś akcent w makijażu, dlatego też postawiłam na czerwoną kreskę i morską zieleń.

Stwierdziłam równiez, że są to odcienie które będą pięknie współgrać z brązową / czarną tęczówką oka, która od zawsze bardzo mi sie podoba.

W makijażu wykorzystałam następujące cienie:



Są to cienie matowe od http://www.lenka-kosmetik.pl/

A teraz kroczki:


1. Jako bazy pod cień uzyłam zielonej grubej kredki, niestety zapomniałam pstryknąć fotkę :P a następnie nałożyłam na całą ruchomą powiekę zielony cień
2. Granice morskiej zieleni roztarłam delikatnym brązem - mniej wiecej od kącika wew. po łuk brwiowy i kącik zew. 
 ~~~

3. Następnie pędzelkiem delikatnie nasączonym w korektorze wyrównałam zew. granicę cienia, aby pozostał ostry zarys (mozna uzyc plasterka, Patrz: makijaz Indigo)
4. Czarnym eyelinerem narysowalam od kącika wew. kreskę typu jaskółka, wyrównana granica cienia bardzo to ułatwia :)
5. Puchatym pedzelkiem i cielistym cieniem zacieram wszelkie granice cienia pod lukiem brwiowym
~~~

6. Czerwonym cieniem na mokro narysowalam czerwoną kreskę poniżej dolnej linii rzęs, a następnie czarnym eyelinerem linię wodną
7. Dokleiłam sztuczne rzęsy Ardell demi Wispies i wytuszowałam swoje :) 

A tak się prezentuje gotowy makijaż z przerobionymi 
tęczówkami oka :D


Mi się bardzo podoba ten makijaż zwłaszcza kontrast kolorów z tęczówką, a Wam? Przypadł do gustu?

Pozdrawiam! :*

poniedziałek, 4 lutego 2013

ULUBIEŃCY STYCZNIA :)

Tak mnie dziś wena naszła na pisanie i muszę Wam przyznać, że mi się to bardzo podoba :) 

Postanowiłam zrobić Wam listę ulubionych kosmetyków minionego misiąca :)

Pomyślałam sobie, ze zgapię od innych dziewczyn zajmujących się makijazem i też będę robić takie miesięczne zestawienia, jeżeli macie jakieś pomysły, sugestie na inne takie rzeczy jestem otwarta na propozycje :)

Na swoim fp wrzucałam juz Wam kiedyś swoje ulubione kosmetyki w kategorii makijaz i wlosy, w zestawieniach miesięcznych będę pisała o wszystkich kosmetykach jakie wpadły mi w oko i które moge polecić :)

W styczniu poszalalam sobie trochę w drogeriach kosmetycznych więc teraz moge przedstawic Wam produkty godne polecenia, po które wiem, że sięgnę następnym razem.

A teraz do rzeczy! Począwszy od makijażu oczywiście :D


Wspomniany juz na fp podkład Dermacol (01) 
Przy mojej cerze jestem ogromnie z niego zadowolona!
Kilka lat bylam oddaną fanką Revlon CS, ale podkład mimo swojej super jakości zwyczajnie mi się znudził, długo szukalam jego zastępcy i w końcu ten spełnił moje wymagania :)
Podkład o płynnej kryjącej konsystencji, bardzo dobrze rozprowadza się w porównaniu do swoich "braci" tej samej marki, nie pozostawia smug i przyznam nawet, że nie zastyga tak szybko na skórze jak Revlon, czego nie lubiłam.
Dodatkowo matuje skórę na dość długo, myślę że porównywalnie do Revlona na mojej cerze.    
      Wiem już, że gdy mi się skończy na pewno sięgnę po kolejny!


Kolejnym produktem godnym uwagi jest puder bronzujący W7
Przyznam Wam szczerze że sceptycznie do niego podeszłam kupując go, bo cena niewielka, ale jakże miłe było moje zaskoczenie, gdy go pierwszy raz użyłam!
 Po pierwsze produkt na zdjęciu wydawał się mały, a w rzeczywistości jest na prawdę spory i myślę, że posłuzy na długo. Fajne atrakcyjne opakowanie z dołączonym bardzo milutkim pędzelkiem, którego nie uzywam co prawda przy nim bo mam swój inny ulubiony do bronzerów,ale za to znakomicie mi sie sprawdza przy rozswietlaczu :) 
Bronzer jest w postaci afrykanskiej  mozaiki w 3 tonacjach, bardzo mi to odpowiada bo nadaje fajny naturalny efekt rumieńca, nie przesadzony brązem ani różem, jest zneutralizowany między tymi dwoma kolorami :) 
Dodatkowo łatwo się go nakłada i rozprowadza na policzkach.  
Czy sięgnę kolejny raz po ten sam produkt? nie wiem? bo do wyboru są jeszcze 2 inne tej samej marki i już mam chrapkę na Double ACT z tej samej linii :) 

 


W  styczniu zaopatrzyłam się również w paletki Technic, które nie dawno wyszły. Jak je tylko zobaczyłam wiedziałam, że muszę je mieć!
Paletki mają 3 gamy kolorystyczne do wyboru.  
Intensywność odcieni jest niesamowita, porównywalna do moich ulubionych paletek Sleek'a.
Bardzo dobrze się rozprowadzają i zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet mniej się sypią od Sleek'a. 
Odcienie są połyskujące, ale na prawde fajnie połyskujące, nie jest to perfidna perła czy brokat bazarkowy, połysk jest taki sam jak we wspomnianych już paletkach  Sleek'a, jedynie czego mi w nich brakuje to matowych kolorów, które osobiście bardzo lubię :)




Ostatnim przedstawianym produktem w kategorii makijaz będą pędzelki Ecotolls :)
Przypadkiem trafiłam na nie na allegro i tak okrutnie mi się spodobały wizualnie, ze nie myśląc oczywiście w ruch poszła opcja "Kup Teraz" :D
Pędzelki występują w mini wersji, ale za to bardzo atrakcyjnej :)
W skład zestawu wchodzą 4 ekologiczne pędzelki zapakowane w opakowanie nadające się do recyclingu
Są to :
1.  pędzel do podkładu/korektora (bardzo fajny)
2.  pędzel do bronzera i różu  (skosnie scięty, uwielbiam!)
3.  do konturowania ( jajeczko -  również bardzo fajny)
4.  flat top kabuki  ( chyba najgorszy, bo flat topa nie przypomina, za bardzo jest rozłożysty,ale za to świetnie się sprawdza przy pudrze).
Pędzelki mają przemiłe syntetyczne włosie, które nie wychodzi podczas stosowania, nawet przy duzym nacisku, pedzelki nie podrażniają i nie powodują uczuleń jak zapewnia producent.

I tyle by to było jeśli chodzi o makijaż, wiem że się strasznie rozpisalam, ale chyba jest to efekt ukonczonego liceum o profilu humanistycznym :D Zawsze pisałam długie wypracowania!

                                                                Czas na CIAŁO :)
 
Pewnie zauważyłyście już na mojej stronce na fb, że stosuję produkty niemieckiej marki Balea.
Muszę Wam przyznać, że bardzo przypasowały mi te kosmetyki i regularnie je zamawiam :)
W styczniu postanowiłam zaopatrzyć się w smakowite żele pod prysznic, nie sądziłam ze może coś przebić również moje ulubione żele JDM z Yves Rocher :D
A jednak! Żele dużej pojemności 300 ml w bardzo przystepnej cenie! Świetne zapachy i konsystencja super pieniąca :D
Ja wybrałam sobie 4 zapachy:  
1. figa z czekoladą - ach!
2. wiśnia z migdałem - ach!
3. jasmin z kokosem - bardzo delikatny
4. grejpfrut - masakra! bosssski!  
Żele uwielbiam i na pewno zakupie sobie kolejne zapacho-smaki :D


Przy okazji zakupu żeli pod prysznic wpadłam również na coś co mnie zaciekawiło :)
Maść nagietkowa, tak była opisana. 
We właściwościach była podana regeneracja suchej i spierzchniętej skóry, natłuszczanie miejsc typu kolana i łokcie, ponieważ walczyłam wówczas z bardzo suchymi dłońmi pomyślałam, że zakupię tę maść.
Jestem z niej okropnie zadowolona! Raz cudowny zapach! Dwa pojemność - wielkie pudło 250 ml!!!
Konsystencja na prawdę ciężka, ale szybko się wchłania i co najważniejsze krem doprowadził moje dłonie do porządku, a nawet usta! Ja lubię testować produkty, ponieważ skonczył mi sie wtedy Tisane  użyłam tego produktu, minus niestety jesli chodzi o usta ze nie chroni przed zimnem,ale natłuszcza bardzo fajnie spierzchnięte usta, no ale nie ma co wymagać skoro nie jest to balsam do ust :D 
Nie wiek miedy ją zużyję? Chyba za rok! Bo jest ogromna i bardzo wydajna, ale wiem że kupie ją kolejny raz :) 

I ostatnim ulubieńcem minionego miesiąca będzie balsam ochronny do ust marki Ziołolek!
Jak już wpsomniałam powyżej o konczącej się pomadce Tisane odwiedziłam aptekę, niestety w aptece nie było akurat moich Tisane,a ja potrzebowalam balsamu natychmiast na codzienne spacery z synem. Miła Pani poleciła mi własnie owy produkt za atrakcyjną cenę 7-8 zł?
Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z zakupu, świetnie się sprawdza na mrozie, podobny jest myślę do Tisane, ale słoiczek chyba jest większy? - 10 ml.
W składzie wosk  pszczeli, olejek jojoba i wit.E.
O ile nic innego nie wpadnie mi po drodze do rąk zapewne kupię go kolejny raz :)


No i to tyle byłoby moich wypocin :) 

Mam nadzieję, że nie przysnęłyście :D   

Pozdrowionka! :*